Rekomendacje

Rekomendacje :: David B. i Élodie Durand

W ciągu ostatnich dwóch tygodni przeczytałem dwa komiksy traktujące o zmaganiu się z ciężkimi chorobami. Dziś właśnie o nich chciałbym napisać kilka słów. Niemal we wszystkich recenzjach i omówieniach zeszłorocznych komiksy te stawiane są obok siebie. To jest też powód, dla którego zdecydowałem się napisać o nich w jednym miejscu.

Nigdy dotąd nie przyszło mi na myśl, by proponować, aby komiksy znajdowały się także w bibliotekach  uniwersytetów medycznych. W tym przypadku jednak sądzę, że oba te komiksy powinny być lekturą obowiązkową lekarzy i studentów medycyny, może także pielęgniarek i pielęgniarzy. Mówi się wiele o tym, że lekarze nie są przygotowywani do rozmów z pacjentami o bardzo ciężkich chorobach, jak epilepsja, czy nowotwory. Poniższe powieści graficzne pokazują, że nie jest to tylko problem polskiej służby zdrowia. Co ważniejsze jednak, oba komiksy pokazują chorobę z punktu widzenia pacjenta (Parenteza) oraz rodziny chorego (Rycerze świętego Wita). Myślę, że dla lekarza, który ma w sobie choć odrobinę współczucia i refleksji (a takich jednak jest większość), lektura tych dzieł będzie nie do przecenienia.

***

David B., Rycerze świętego Wita, Przeł. Katarzyna Koła. Warszawa, kultura gniewu, 2012. Cena: 119, 90 PLN

Rycerze

:: stąd ::

Prawdę mówiąc, jestem bezradny wobec tego komiksu. Dawno już żadna (o)powieść graficzna nie poruszyła mnie tak bardzo. No, może :: Goliat :: spośród ostatnich lektur. Rycerze świętego Wita to jednak dzieło zupełnie innego kalibru. Nie tylko dlatego, że jest opasłe, potężne. Wymaga także zupełnie innego skupienia, zupełnie innego odbioru, zarówno na poziomie fabuły, jak i strony wizualnej. To nie jest krótka przypowieść w nieco humorystycznym stylu, jak komiks Toma Gaulda. David B. stworzył dzieło, które nie bez powodu uznawane jest za  komiks z najwyższej półki (o)powieści graficznych.

W olbrzymim skrócie można rzec, iż jest to historia życia artysty (David B.), który od dzieciństwa musiał stawiać czoła chorobie swego brata. To, co napisałem, jest jednak ogromnym uproszczeniem. David B. bowiem pokazuje nie tylko piekło choroby, wobec której lekarze, uzdrowiciele wszelkiej maści, znachorzy i Bóg wie, kto jeszcze, pozostają bezradni. Ukazuje również zmagania i samotność, jakie są udziałem dorastającego chłopca, później dorosłego mężczyzny, artysty, który w sztuce, w tworzeniu komiksów, szuka ucieczki i obrony przed chorobą brata. To bowiem nie tylko historia choroby, ale także opowieść o tym, w jaki sposób David B. stał się tym, kim jest. Tak. To opowieść między innymi o tym, dlaczego Pierre-François Beauchard stał się Davidem B.

Jeśli spodziewacie się lekkiej, przyjemnej lektury, będziecie zaskoczeni. Rycerze świętego Wita bowiem są opowieścią mroczną, pełną symboli, mroku, okrucieństwa. To historia duszna, ciemna, niosąca w sobie bardzo niewiele światła i nadziei. Co prawda zakończenie, ostatnia plansza, niesie w sobie dość pozytywne przesłanie, jednak po lekturze kilkuset stron mrocznej i bezlitosnej opowieści, jest to nikły promyk światła.

Tak jak Goliat Toma Gaulda kojarzył mi się z wierszami Wisławy Szymborskiej, tak Rycerze świętego Wita przywodzą mi na myśl poezję Czesława Miłosza.

Jestem bezradny wobec tego komiksu, ponieważ nie potrafię o nim pisać. Nie potrafię, choć jednocześnie uważam, że to jeden z najważniejszych komiksów, jakie czytałem kiedykolwiek. To dzieło bez watpienia genialne. Pod każdym względem. Wszystko w tej opowieści jest takie, jak być powinno. Fabuła, postaci pierwszo- i drugoplanowe, tło społeczno-polityczne Francji lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku, ale także grafika, kompozycje kadrów, symbolika rysunków. Dzieło absolutnie rewelacyjne.

Zobacz także:

Krzysztof Ryszard Wojciechowski na blogu :: Rękopis znaleziony w Arkham ::

Tomasz Pstrągowski na :: Komiksomanii ::

Michał Chudoliński na :: Paradoksie ::

Recenzja na :: Independent ::

Bartłomiej Oleszek na :: Komiksowe recenzje :: oraz :: IRKA ::

Opis komiksu na :: Gildii ::

Potencjalni czytelnicy: dorośli i dojrzała młodzież, zainteresowana sztuką najwyższej próby

Pomysły na spotkania: komiks a choroba, choroba w literaturze, choroba w sztuce; kształtowanie się artysty, drogi twórczej; komiks francuski, frankofoński

Uwagi dla rodziców: komiks trudny, absolutnie nie dla dzieci; raczej dla dojrzałej, oczytanej młodzieży

Biblioteki naukowe o profilu humanistycznym: bezwzględnie

Biblioteki publiczne: bezwzględnie

Biblioteki dla dzieci i młodzieży: liceum – tak; gimnazjum – dojrzali czytelnicy ostatniej klasy; podstawówka – absolutnie nie

Uwagi: lektura obowiązkowa dla studentów medycyny i lekarzy; komiks niestety diabelnie drogi

Ocena: arcydzieło, czyli :: 6+ ::

***

Drugą powieścią graficzną przeczytaną ostatnio, a poruszającą problematykę zmagania się z ciężką chorobą, jest:

Élodie Durand, Parenteza. Przeł. Wojciech Prażuch. Kraków, Wydawnictwo Post, 2012. Cena: 52, 50 PLN

 Parenteza

:: stąd ::

Podobnie jak dzieło Davida B., tak i Parenteza opowiada o zmaganiu się z chorobą. W tym przypadku jednak poznajemy historię z punktu widzenia osoby cierpiącej z powodu guza mózgu. To opowieść zupełnie inna, niż Rycerze świętego Wita. Moje odczucia były bardzo podobne do tych, jakie przedstawili w swoich recenzjach Olga Drenda i Krzysztof Ryszard Wojciechowski (zob. niżej).

Nie potrafię jednak ocenić aż tak wysoko Parentezy z jednego powodu. Nie do końca współgrały mi rysunki Durand z opowieścią, z którą zapoznaje ona czytelnika. W wielu miejscach rysowane przez nią postaci do złudzenia przypominały mi ludziki Sempégo znane doskonale z książek o Mikołajku. Drażniło mnie to, nie pasowało mi do powagi historii, która jest opowiadana. Nie zmienia to jednak faktu, że Parenteza jest jednym z najciekawszych komiksów wydanych w Polsce w zeszłym roku. I podobnie jak niektórzy recenzenci, ja również mam nadzieję, że nie zostanie on zapomniany. Nie wiem, czy przetrwa próbę czasu, jak Rycerze świętego Wita (w przypadku tego komiksu nie mam watpliwości, że tak będzie). Pomimo tego jednak, z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że warto po niego sięgnąć.

Zobacz także:

Strona :: Wydawnictwa Post ::

Rozmowa z Élodie Durand na :: e-splocie ::

Olga Drenda w :: Dwutugodniku ::

Krzysztof Ryszard Wojciechowski na blogu :: Rękopis znaleziony w Arkham ::

Katarzyna Krawczyk na :: Szufladzie ::

Sebastian Frąckiewicz na blogu :: Outline ::

Tomasz Pstragowski na :: Komiksomanii ::

Michał Misztal na :: Komiksofilii ::

Potencjalni czytelnicy: wszyscy dorośli, szukający poważnej lektury, czytelnicy autobiografii, książek o zmaganiu się z chorobą

Pomysły na spotkania: choroba w komiksie, choroba w literaturze, choroba w sztuce; komiks francuski, frankofoński

Uwagi dla rodziców: to nie jest komiks dla dzieci, dla młodzieży – jak najbardziej

Biblioteki naukowe o profilu humanistycznym: bezwzględnie

Biblioteki publiczne: tak

Biblioteki dla dzieci i młodzieży: liceum – tak; gimnazjum – dojrzali czytelnicy ostatniej klasy; podstawówka – absolutnie nie

Uwagi: lektura obowiązkowa dla studentów medycyny i lekarzy

Ocena: więcej niż dobry, czyli :: 4+ ::

Reklamy

Rekomendacje :: Edukacyjne walory komiksu

Dziś w ramach rekomendacji trochę inaczej.

Napisała do mnie pani Joanna Matoszko, która pracuje w :: Pedagogicznej Bibliotece Wojewódzkiej w Warszawie :: Dwa tygodnie temu, 9 stycznia, pani Joanna prowadziła spotkanie informacyjno-szkoleniowe dla nauczycieli pt. Edukacyjne walory komiksu.

Podczas szkolenia poruszone zostały różnorakie kwestie, m.in.:

1. Prawne uzasadnienie użycia komiksu w nauczaniu, w oparciu o :: Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 23 grudnia 2008 r. w sprawie podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz kształcenia ogólnego w poszczególnych typach szkół ::

2. Definicja słowa komiks.

3. Zarys historii gatunku.

4. Przykłady opracowań naukowych dotyczących wykorzystania komiksu w nauczaniu, na podstawie publikacji dydaktyków i pedagogów.

5. Propozycje schematów przebiegu zajęć wykorzystujących komiks w nauczaniu.

6. Przykłady praktycznego zastosowania konkretnych komiksów na poszczególnych etapach edukacyjnych I-IV.

7. Adresy stron internetowych dotyczących komiksu przydatne w pracy nauczyciela.

8. Manga w nauczaniu.

9. Zestawienie bibliograficzne pt.: Komiks w nauczaniu – zestawienie komiksów.

Z prezentacją pani Joanny Matoszko można zapoznać się :: tutaj ::

Polecam lekturze całe wystąpienie, natomiast w ramach rekomendacji szczególną uwagę zwracam na zestawienie ze stron 6-14, gdzie pani Joanna przedstawia propozycje różnych tytułów komiksów, które według autorki mogą być przydatne/odpowiednie podczas pracy z dziećmi i młodzieżą z różnych grup wiekowych. O wielu spośród wymienionych tam komiksów prędzej czy później pojawią się notki na tym blogu.

Rekomendacje :: „Goliat” Toma Gaulda

W grudniu nadrobiłem trochę lektur i zakupów komiksowych. Z powodu nieobecności w Polsce wcześniej nie czytałem nic z tego, co się w naszym kraju ukazało w zeszłym roku. Teraz te zaległości nadrabiam. A jest tego naprawdę dużo, bo 2012 rok obrodził w tytuły znakomite. Niemal każde wydawnictwo może się pochwalić perełkami w swojej ofercie.

Zaczynam od Centrali. O publikacjach tego wydawnictwa jest mi dość niezręcznie pisać, bo jestem z nim emocjonalnie związany, zdarza mi się z nim współpracować zarówno z ramienia biblioteki, jak i prywatnie. Jednak o tym tytule mogę pisać absolutnie szczerze i bez jakichkolwiek sentymentów.

Oto „Goliat” Toma Gaulda – w oczach recenzentów i krytyków jeden z najlepszych komiksów, jaki się ukazał w zeszłym roku w Polsce.

Tom Gauld, Goliat. Poznań, Centrala, 2012. Cena 44,90 PLN

Goliat02

:: stąd ::

To jeden z najlepszych, najciekawszych, najbardziej wciagających i poruszających komiksów, jakie czytałem. Gauldowi udała się sztuka niebywała. Doskonale znam opowieść o Dawidzie i Goliacie, doskonale również wiedziałem, czego się w opowieści Gaulda spodziewać, bo znałem już jej treść z rozmów ze znajomymi, z recenzji, z opisów, które czytałem w sieci. A jednak pomimo tego wszystkiego historia olbrzyma z Gat wciągnęła mnie, czytałem ją z przyjemnością, poruszyła mnie bardzo.

To jest właśnie między innymi siła tego komiksu. Doskonale znamy zakończenie. Każdy je zna. A jednak w magiczny sposób Gauld sprawił, że lubimy Goliata i chcemy, by zakończenie było inne, trzymamy kciuki, by Dawid nie przyszedł, a poczciwy olbrzym wrócił do swojej papierkowej, urzędniczej roboty.

Po lekturze „Goliata” przyszły mi do głowy dwa skojarzenia. Pierwsze to poezja Wisławy Szymborskiej. Podobnie jak ilustracje Gaulda pozornie prosta, a jednak tak bardzo trafna. Ironiczna, gorzka, a jednocześnie zabawna. Drugie skojarzenie to „Opowieści biblijne” Leszka Kołakowskiego, który w równie przewrotny sposób pokazuje niejednoznaczność starotestamentowych historii. Przez chwilę miałem nawet wrażenie, że może Gauld znał książkę polskiego filozofa. Nie zdziwiłbym się.

Podsunąłem też tę opowieść mojemu synowi. Nie spodobała mu się. Ale wiem, dlaczego mu się nie spodobała. Nie polubił jej, bo ona nie kończy się dobrze. Bo poczuł się źle, że nagle polubił tego, którego nie powinien lubić, bo przecież to Dawid był tym dobrym. I że ten, którego polubił, ginie, bo musi zginąć. Ten komiks mu się nie spodobał, ale nie spodobał mu się w „dobry sposób”. Nie spodobał mu się, bo nie dał mu spokoju.

I to też jest siła tej historii. Proste, bardzo proste rysunki, doskonale znana opowieść, przygaszone kolory, subtelny humor. I brak ukojenia, brak katharsis, a jedynie odczucie bezsensu tego wszystkiego. W ironiczny sposób ukazany los człowieka, uwikłanego w coś kompletnie mu obcego, od czego zarazem nie ma ucieczki.

I cała ta opowieść nie ma nic wspólnego z nihilizmem. Jest ciepła, smutna, chwilami zabawna, pełna współczucia dla Goliata. A jednocześnie w tym wszystkim tak bardzo bezlitosna.

Zobacz także:

Strona Toma Gaulda :: tutaj ::

Strona Centrali :: tam ::

Potencjalni czytelnicy: dorośli i młodzież, każdy zainteresowany motywami biblijnymi w literaturze i sztuce, obecnością mitów we współczesnej kulturze, ironią, pięknymi opowieściami

Pomysły na spotkania: literacka, artystyczna gra z mitem, z opowieścią biblijną; nawiązania do Biblii w sztuce, gra z konwencją

Uwagi dla rodziców: świetny komiks, by rozmawiać ze starszym dzieckiem o uwikłaniu jednostki w historię, o niejednoznaczności w opowieściach biblijnych, o poświęceniu, obowiązku, posłuszeństwie

Biblioteki naukowe o profilu humanistycznym: bezwzględnie

Biblioteki publiczne: bezwzględnie

Biblioteki dla dzieci i młodzieży: jeśli czytelnikami jest młodzież w wieku licealnym i gimnazjalnym – zdecydowanie tak, podstawówki – komiks może być za trudny, wymaga rozmowy z dzieckiem

Uwagi: brak

Ocena: waham się, czy napisać wybitny, bo zazwyczaj taka ocenę daję tytułom, które już się w mojej głowie uleżały. Zatem – z pewnością bardzo dobry, z wyraźnym ciążeniem ku byciu wybitnym

O „Goliacie” pisali m.in.:

Krzysztof Ryszard Wojciechowski na :: kulturze liberalnej ::

Sebastian Frąckiewicz na blogu :: outline ::

Damian Kaja na stronie :: Zeszytów Komiksowych ::

Marceli Szpak w :: dwutygodniku ::

I wielu innych, w tym również Olga Tokarczuk w :: Gazecie Wyborczej ::

Rekomendacje :: seria o Asteriksie Goscinnego i Uderzo

Wydawać by się mogło, że komiks o przygodach dzielnych Gallów żadnej rekomendacji nie potrzebuje, że to oczywista oczywistość, a jednak…

Ponieważ cykl rozpocząłem tytułami świetnymi, które każdy powinien mieć na swojej półce, a już szczególnie powinny sie one znajdować na regałach bibliotecznych, nie sposób zatem nie wspomnieć o genialnej francuskiej serii stworzonej przez scenarzystę, syna polskich imigrantów żydowskiego pochodzenia :: René Goscinnego :: oraz rysownika, pochodzącego z Italii :: Alberta Uderzo ::

[ ilustracja :: stąd :: ]

Cykl stworzony przez Goscinnego i Uderza należy do tych historii, których zarówno nie sposób, jak i wstyd nie znać. Zadomowił się na stałe w zachodniej kulturze. Podobnie jak Muminki, Pippi, Myszka Miki czy Kaczor Donald stanowi punkt odniesienia dla wspomnień z dzieciństwa właściwie wszystkich, którzy dorastali i dorastają w otaczającej nas rzeczywistości.

Z jednej strony, z pewnością popatrzylibyście jak na raroga na kogoś, kto nie znałby postaci Asteriksa i Obeliksa. Z drugiej zaś, odpowiedzcie z ręką na sercu sami sobie – czy sami przeczytaliście wszystkie tomy? Czy podsuwacie je swoim pociechom? Czy polecacie je dzieciakom, które odwiedzają Waszą bibliotekę, a jeszcze z Asteriksem się nie zetknęły?

Te opowieści o Gallach są ponadczasowe. Bawiły Francuzów i Belgów 50 lat temu, bawiły nas 30-20 lat temu, bawią także dzieci obecnie. Wiem, co piszę, bo często po wizycie w osiedlowej bibliotece dochodzi z pokoju mego ośmioletniego syna nieprzerwany rechot podczas lektury coraz to kolejnych albumów. I wiem, że prędzej czy później trzeba będzie skompletować całą serię, by stała na półce i u nas w domu.

To właśnie wizyty w tej osiedlowej bibliotece (którą nawiasem mówiąc uwielbiam) skłoniły mnie do napisania w :: Rekomendacjach :: o Asteriksie. W książnicy tej bowiem nie ma wszystkich tomów, co więcej, jest ich tam w ogóle niewiele. Zatem, drodzy Bibliotekarze, którzy czytacie ten wpis, popatrzcie na swoje półki i sprawdźcie, czy w Waszej bibliotece znajduje się ta seria, a jeśli tak, to czy macie komplet.

Bo, zaprawdę, mieć ją powinniście…

Ukazały się dotąd 34 albumy oraz dwa albumy dodatkowe („Asteriks i przyjaciele” zadedykowany Albertowi Uderzo z okazji jego 80 urodzin, gdzie 34 artystów stworzyło własne wersje historyjek o dzielnym Gallu, oraz „Dwanaście prac Asteriksa”, stanowiący adaptację filmu animowanego pod tym samym tytułem). Nakręcono także 8 filmów animowanych o przygodach Asteriksa i jego przyjaciół, a także w ostatnich latach 4 filmy aktorskie (z Christianem Clavierem jako Asterkisem i Gérardem Depardieu w roli Obeliksa). Powstało także kilka gier komputerowych opartych na serii. We Francji można też nabyć wiele gadżetów i gier planszowych (jak Monopol, :: Gęś :: albo po prostu karty do gry z wizerunkami bohaterów). I jakoś niestosowne mi się wydaje, by dzieci poznawały te genialne komiksowe historie przede wszystkim za pośrednictwem filmów.

W Polsce wydawcą serii o Asteriksie jest :: Egmont :: Ceny poszczególnych albumów są różne, w zależności od oprawy lub roku wydania. Przeciętna cena (wydanie w miękkiej okładce) to 19,90 zł. Wciąż można skompletować całość.

Podejrzewam, że w bibliotekach dla dzieci jest to jeden z najchętniej wypożyczanych tytułów. Ciekaw jednak jestem ocen innych bibliotekarzy, szczególnie (choć nie tylko) z bibliotek dla najmłodszych czytelników.

Zajrzyj również:

Oficjalna strona :: Asterix ::

:: Encyklopedia Asteriksa ::

Asteriks na :: Gildii :: [po kliknięciu w okładki wejdziemy w opisy poszczególnych tomów, łacznie z danymi bibliograficznymi i cenami, tam również odniesienia do recenzji]

Komiksy o Asterksie zostały przetłumaczone na ponad 100 języków i dialektów, a gdy w 2009 roku seria obchodziła 50 urodziny, na francuskim Google ukazał się specjalny doodle:

[ ilustracja :: stąd :: ]

Potencjalni czytelnicy: dzieci i wczesna młodzież, również dorośli mogą mieć przyjemność ze wspólnej lektury, to komiks zdecydowanie dla wszystkich

Pomysły na spotkania: cała seria jest niewyczerpaną skarbnicą pomysłów, każdy album może stanowić punkt wyjścia dla spotkań poświęconych kulturze starożytnej i poszczególnym ludom, z jakimi Rzymianie mieli styczność, w całej serii jest też mnóstwo gier słownych, łacińskich cytatów, zabaw z kulturą i kulturą masową. Można zorganizować cykl ponad trzydziestu spotkań w ciagu roku szkolnego, gdy dzieci po zapoznaniu się z kolejnymi tomami przygód Asteriksa będą poznawać kolejne zagadnienia z zakresu kultury i historii starożytnej (można zapraszać historyków, filologów klasycznych i innych gości, m.in. fimoznawców). Kim byli Arwenowie? Dlaczego bohaterowie noszą imiona właśnie z takimi końcówkami? Dlaczego Latraviata? Itd. itd.

Sugestie dla rodziców: rozmowa o starożytności, pokazywanie nawiązań w komiksach do historii i literatury starożytnej (i nie tylko), „zarażanie” łaciną, ale przede wszystkim frajda z frajdy i śmiechu własnych dzieci

Biblioteki naukowe o profilu humanistycznym: niekoniecznie

Biblioteki z egzemplarzem obowiązkowym: tak

Biblioteki publiczne: niekoniecznie (chyba że w zbiorach jest również dział dla dzieci, wówczas bezwzględnie)

Biblioteki szkolne: szkoła podstawowa i gimnazjum – bezwględnie, liceum – nie

Biblioteki publiczne dla dzieci i młodzieży: bezwzględnie, seria o Asteriksie to klasyka klasyki i wstyd jej nie mieć na bibliotecznej półce

Uwagi: komiks dla każdego, ale szczególnie dzieci (ok. 6-ok. 14 lat) będą miały frajdę z lektury; jeśli dzieciak mało czyta, gdy wciągnie go już Asteriks, można podsunąć inne książki o starożytności (i nie tylko), jak choćby „Strrraszna historia” czy „Mitologia” Parandowskiego (jedna z najukochańszych książek mojego syna – i, prawdę mówiąc, nie wiem, czy to Asteriks zawdzięcza Parandowskiemu miłość mego syna, czy jest na odwrót).

Ocena: wybitny (choć oceny poszczególnych tomów różnią się w zależności od upodobań czytelników)

Zobacz również inne rekomendacje – :: Maus :: oraz :: Ryjówkę przeznaczenia ::

Z przyjemnością informuję, że powyższym wpisem Rekomendacje dziś popołudniu zadebiutują także na :: Pulowerku :: Oznacza to, że współpraca z portalem została oficjalnie zainaugurowana!

Rekomendacje :: „Ryjówka przeznaczenia” Tomasza Samojlika

Pisałem o tym komiksie miesiąc temu, osoby zainteresowane szerszymi omówieniami :: tutaj :: znajdą też odnośniki do recenzji innych osób. Dzisiaj zatem krótko – pod kątem bibliotek i rodziców.

***

Tomasz Samojlik, Ryjówka przeznaczenia, Białowieża, Instytut Bilogii Ssaków PAN, 2012. Cena: ok. 25 zł.

„Ryjówka przeznaczenia” to jeden z najlepszych komiksów dla dzieci, jaki ukazał się w Polsce. Tym bardziej cieszy, że jej autorem jest rodzimy twórca. To znakomita lektura rozrywkowa, która nie tylko dostarcza przyjemności czytania i oglądania, ale także w przystępnej, nie przeładowanej i nie sztucznej formie dostarcza wielu bardzo ciekawych informacji z zakresu przyrody, życia zwierząt, ekologii. Zapewniam, że wielu dorosłych nie ma pojęcia, jak ciekawymi zwierzętami sa ryjówki.

Komiks w zgrabny sposób ogrywa też wątki opowieści awanturniczo-przygodowej. Śmiało można go podsuwać dzieciom w każdym wieku.

Potencjalni czytelnicy: dzieci i młodzież, również dorośli mogą mieć przyjemność ze wspólnej lektury

Pomysły na spotkania: ochrona przyrody, nieznane szerzej zwierzęta w polskich lasach, niszczenie śodowiska naturalnego, porównanie stałych wątków (wybraniec, podróż, misja, drużyna) z innymi dziełami kultury europejskiej

Sugestie dla rodziców: rozmowa o ochronie przyrody i faunie polskich lasów, przy okazji sami się czegoś nauczą (tak było ze mną)

Biblioteki naukowe o profilu humanistycznym: niekoniecznie

Biblioteki z egzemplarzem obowiązkowym: raczej tak

Biblioteki publiczne: niekoniecznie (chyba że w zbiorach jest również dział dla dzieci)

Biblioteki szkolne: szkoła podstawowa i gimnazjum – bezwględnie, liceum – nie

Biblioteki publiczne dla dzieci i młodzieży: bezwzględnie (jeden z najbardziej wartościowych komiksów dla dzieci ostatnich lat)

Uwagi: komiks dla każdego, ale szczególnie dzieci (6-ok. 13 lat) będą miały z niego frajdę

Ocena: bardzo dobry

Rekomendacje :: „Maus” Arta Spiegelmana

Cykl rekomendacje rozpoczynam od jednego z najważniejszych komiksów, jakie zdarzyło mi się przeczytać. To właśnie ta opowieść sprawiła, że 11 lat temu ponownie (po latach dzieciństwa) zainteresowałem się tą graficzną formą artystycznej wypowiedzi.

***

Art Spiegelman, Maus. Opowieść ocalałego: cz. 1: Mój ojciec krwawi historią; cz. 2: I tu się zaczęły moje kłopoty, Kraków, Wydawnictwo POST, 2001 (w dwóch tomach); 2011 (wyd. zbiorcze). Cena: ok. 60 zł.

Liczne recenzje tego komiksu można znaleźć w sieci. Od siebie powiem tylko tyle – jeśli jeszcze nie słyszałeś/aś o tym komiksie, to tak, jakbyś nie słyszał/a o jakiejkolwiek książce, filmie, piosence, która jest klasyką i stanowi wspólny punkt odniesienia w zachodniej kulturze.

Każdy przeciętnie wykształcony człowiek powinien ten komiks znać. Jeśli nie zna – powinien się wstydzić. W moim odczuciu powinien on być lekturą obowiązkową w liceach, a także na kierunkach studiów, na których omawia się problematykę Zagłady.

Jest to pierwszy komiks, który otrzymał w 1992 roku jedną z najważniejszych amerykańskich nagród – Nagrodę Pulitzera.

Mausopowieść ocalałego to pozycja, którą bezwzględnie każda szanująca się biblioteka powinna mieć w swoich zbiorach.

Potencjalni czytelnicy: dorośli zainteresowani Holocaustem, historią II wojny światowej, autobiografią, traumą po Zagładzie, licealiści

Pomysły na spotkania: Holocaust, II wojna światowa, historia Żydów w Polsce i poszczególnych miejscowościach

Sugestie dla rodziców: punkt wyjścia do rozmowy o Zagładzie

Biblioteki naukowe o profilu humanistycznym: bezwzględnie

Biblioteki publiczne: bezwględnie

Biblioteki dla dzieci i młodzieży: jeśli czytelnikami jest młodzież w wieku licealnym

Uwagi: komiks przeznaczony dla dorosłych i młodzieży w wieku licealnym (ewentualnie dojrzali czytelnicy z ostatniej klasy gimnazjum)

Ocena: wybitny

Zobacz także: oficjalna strona komiksu Maus w Polsce.