komiks dla młodzieży

Polski komiks w służbie edukacji kulturalnej – podsumowanie projektu

Zapraszamy wszystkich zainteresowanych edukowaniem najmłodszych (nie tylko) poprzez komiks do udziału w spotkaniu podsumowującym projekt „W POSZUKIWANIU POLSKICH SUPERBOHATERÓW – polski komiks w służbie edukacji kulturalnej”, które odbędzie się w czwartek 10 grudnia o godz. 10.30 w Bibliotece Uniwersyteckiej w Poznaniu w sali 82. Będą: relacja z warsztatów, uczniowskie prace, obserwacje, analizy, wnioski i plany na przyszłość.

Projekt podsumuje Aleksander Gniot.

w_poszukiwaniu

Reklamy

Detektywi, trolle i van Gogh, czyli o komiksach dla prawie wszystkich

Dziś kilka słów o trzech komiksach dla różnych grup wiekowych. Zacznę od tytułu dla najmłodszych.

Maciej Jasiński (scen.), Piotr Nowacki (rys.), Norbert Rybarczyk (kolor), Detektyw Miś Zbyś na tropie. Lis, ule i miodowe kule. Warszawa, Kultura Gniewu, 2013. Seria: Krótkie Gatki. Cena z okładki: 39,90 PLN

MZ_00_cover2

Powiem krótko – jeśli szukacie tytułu, który wprowadzałby dziecko w świat komiksu – to jest właśnie pozycja, której szukaliście. Maciej Jasiński napisał bardzo prostą, a jednocześnie wciagającą nawet dorosłego (z umiarem) historię, którą kapitalnie zilustrował Piotr Nowacki. Nieprzypadkowo jednak umieściłem wśród autorów Norberta Rybarczyka, bowiem kolor w Misiu Zbysiu sprawia, że dziecko natychmiast chce po niego sięgnąć. Nie tylko dziecko zresztą. Świetnie dobrana kolorystyka: bardzo intensywna, ale jednocześnie daleka od kiczu. Wszystko podane w odpowiednich proporcjach – nie nuży, nie jest zbyt agresywne. W sam raz.

Historia opowiada o zleceniu, które tytułowy detektyw oraz jego pomocnik, borsuk Mruk (prawdę mówiąc, borsukowatość jego jest wielce umowna, ale nie ma to żadnego znaczenia) otrzymują od Królowej Pszczół. Proste zawiązanie akcji – ktoś kradnie miód i trzeba znaleźć złodzieja. Zagadka rozwiązuje się zresztą dość szybko i niemal cały komiks opowiada o pościgu – na kolejnych stronach Zbyś i Mruk gonią przebiegłego złodzieja. Dodam, że pościg mknie przez las, morze, a właściwie chyba nawet ocean, tropikalną puszczę i stanowisko archeologiczne, by w końcu zakończyć się w mieście.

mis_zbys02Świetna i prosta historia, komiks znakomity dla dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym (ale w tym wypadku – mających problem z czytaniem). Mój dziewięciolatek połknął go w kilkanaście minut i raczej już do niego nie wróci. Trzylatka za to – ogląda  z upodobaniem na wszystkie strony i myślę, że nim ukończy przedszkole nie raz i nie dwa będziemy do tego tytułu wracać.

Potencjalni czytelnicy: dzieci w wieku przedszkolnym 

Pomysły na spotkania: wymyślanie i rysowanie własnej historii detektywistycznej, można połączyć ze spotkaniami o książkach z cyklu „Biuro detektywistyczne Lassego i Mai” i innych podobnych.

Uwagi dla rodziców: bardzo dobry tytuł, by od najmłodszych lat oswajać dziecko z czytaniem komiksów, śledzeniem poszczególnych kadrów; dialogi są proste i przystępne, humor także przystępny dla przedszkolaka i wczesnej podstawówki

Biblioteki naukowe o profilu humanistycznym: nie

Biblioteki szkół artystycznych: dla kierunków związanych z ilustracja – jako przykład komiksu dla najmłodszych

Biblioteki publiczne: jeśli mają dział dziecięcy – bezwględnie

Biblioteki dla dzieci i młodzieży: liceum – nie; gimnazjum – nie; podstawówka i przedszkole – bezwzględnie.

Ocena: bardzo dobry, czyli :: 5 ::

***

Kolejny tytuł jest dla dzieci nieco starszych.

Luke Pearson, Hilda i Troll. Poznań, Centrala, 2013. Seria: Centralka – Komiksy dla dzieci mądrych rodziców. Cena z okładki: 44,90 PLN

Hilda01

Na dzień dobry powiem tyle – gdy dowiedziałem się, że Centrala planuje wydanie tego tytułu, z ciekawości pogooglałem. I zakochałem się w okładce. I od tamtej chwili nie mogłem się doczekać, kiedy wreszcie będę mógł ten komiks kupić pacholętom. Po czym wyrwać im go i poczytać, podelektować się w ciszy i spokoju samemu.

Hilda i Troll jest cudownie narysowaną opowieścią w skandynawskim duchu (jeśli lubicie muminki, polubicie również Hildę) o dziewczynce, która nie może spokojnie usiedzieć w domu. Czyta książki o strasznych trollach, gdy pada deszcz, koniecznie chce spać w namiocie, wścieka się na drewniaka (jeden z moich ulubionych bohaterów tego komiksu), wyrusza na wycieczkę i trafia na trolową skałę. A gdy tam trafia, zaczyna się właśnie śnieżyca…

Hilda02:: więcej przykładowych plansz można zobaczyć na Alei Komiksu ::

Nocne nadejście Trolla z dzwoneczkiem, który Hilda powiesiła mu na nosie, przypomina nieco odwiedziny Buki w Muminkach, podobnie też jak w arcydziele Tove Jansson, Hilda i Troll ostatecznie nawiązują nić porozumienia, choć jest to ukazane w typowo skandynawskim, oszczędnym stylu. W niczym jednak nie odbiera to komiksowi jego wartości, wręcz przeciwnie. To jeden z najładniejszych komiksów dla dzieci jaki miałem w rękach kiedykolwiek. Gorąco polecam go każdemu, kto ma dzieci w szkole podstawowej, bo głównie dla nich ten tytuł jest skierowany. Zaznaczyć jednak trzeba, że podobnie jak lektura Muminków sprawia przyjemność dorosłemu, tak też jest i z Hildą i Trollem.

Potencjalni czytelnicy: dzieci w wieku późnoprzedszkolnym (ewentualnie, bo historia może być zbyt trudna), dla dzieci z całej podstawówki; dorośli zakochani w Muminkach

Pomysły na spotkania: historie o Skandynawii, trollach itd.

Uwagi dla rodziców: świetny tytuł

Biblioteki naukowe o profilu humanistycznym: nie

Biblioteki publiczne: jeśli mają dział dziecięcy – bezwględnie

Biblioteki dla dzieci i młodzieży: liceum – nie; gimnazjum – nie potrafię ocenić – młodsze klasy raczej tak, starsze raczej nie; podstawówka i przedszkole – bezwzględnie.

Ocena: rewelacyjny, czyli :: 6 ::

***

Tytuł ostatni jest też najbardziej kłopotliwy, bowiem nie potrafię jednoznacznie ocenić wieku odbiorcy, jak i samego komiksu. Jest to jego siłą, jak i wadą.

Gradimir Smudja, Vincent i van Gogh. Warszawa, timof comics, 2013. Cena z okłądki: 79 PLN (tytuł dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego).

van_gogh01

Vincent i van Gogh serbskiego artysty to zarazem wielki hołd oddany holenderskiemu geniuszowi, jednemu z najbardziej rozpoznawalnych malarzy wszech czasów, z drugiej zaś, wielki żart z jego biografii. W historii opowiedzianej przez Smudję to nie van Gogh bowiem jest twórcą swoich obrazów, ale genialny, niezwykle utalentowany kot, Vincent.

Wydany w Polsce tom jest zbiorczy, łączy w sobie dwie historie (Vincent i van Gogh oraz Trzy księżyce, które dzieją się po śmierci [i zmartwychwstaniu] głownych bohaterów). Bardzo trudno jest streścić w kilku zdaniach tę komiksową opowieść. W wielkim skrócie można powiedzieć, iż część pierwsza opowiada o miłości i nienawiści, jaka łączy głównych bohaterów, o akcie tworzenia i jednocześnie wielkim żarcie z niego, o ironicznie przedstawionej francuskiej bohemie, a jadnocześnie kompletnie zwariowanych przygodach Vincenta i van Gogha. Część druga opowiada zaś o przygodach kota i malarza już po śmierci (i teoretycznym, acz nie do końca, zmartwychwstaniu) i przepleceniu się ich losów z pewną tajemniczą dziewczynką.

Bardzo ciekawie było obserwować, jak różne reakcje na ten tytuł były w mojej rodzinie. Trzylatka chętnie po niego sięga i po prostu go ogląda (do strony graficznej zaraz wrócę). Dziewięciolatek też sięgał po niego już co najmniej trzykrotnie (ma to znaczenie, bowiem w komiksie tym znajduje się mnóstwo nawiązań do arcydzieł malarstwa, nie tylko van Gogha, ale również innych impresjonistów, także Rembrandta, Picassa i kilku innych geniuszy). Mojej żonie album Smudji podobał się bardzo zarówno graficznie, jak i fabularnie. Mnie osobiście – zachwycił ilustracjami (to one skłoniły mnie do wydania sporej sumy na niego podczas MFKiG), ale nie przekonuje fabularnie, choć czytałem go już dwa razy (dla mnie historia nieco się rwie, nie jest płynna, wciąga, a jednocześnie coś w niej zgrzyta, a ja nie potrafię powiedzieć, co dokładnie, co też mnie irytuje).

Niewątpliwie jednak Vincent i van Gogh jest absolutnym ewenementem na polskim rynku, jeśli chodzi o albumy tak nieprawdopodobnie nawiązujące do malarstwa. Smudja genialnie oddał szaleństwo i atmosferę obrazów van Gogha, ale także inne kadry, nawiązujące do innych malarzy, ukazujące dworzec i muzeum Orsay, są po prostu piękne. I o ile niecierpliwi mnie śledzenie historii opowiedzianej przez serbskiego artystę, o tyle niemal kazdy kolejny kadr, plansza – przykuwają uwagę, zachwycają i każą podziwiać nieprawdopodobną pracowitość Smudji. Jestem ogromnie ciekaw innych jego komiksów.

A na youtube można obejrzeć, jak podczas MFKiG autor wpisywał (a właściwie wmalowywał) rysografy do albumów (autorem jest 6pancerny):

Potencjalni czytelnicy: dorośli i dojrzała młodzież licealna i gimnazjalna; osoby zainteresowane sztuką, lubiące impresjonizm i malarstwo van Gogha

Pomysły na spotkania: relacje między komiksem a malarstwem, van Gogh w literaturze

Uwagi dla rodziców: wielu z Was można uznać ten komiks za nieodpowiedni dla Waszego dziecka, zanim go zatem dziecku dacie, sami przeczytajcie, szczególnie w drugiej części (choć w pierwszej również) zdarzają się kadry z pogranicza horroru, a także motywy erotyczne – nie jest to nachalne i jak najbardziej służy opowieści, ale zdecydujcie sami; uwaga odnosi się do uczniów podstawówki, bo gimnazjaliści i licealiści nie takie rzeczy już widzieli.

Biblioteki naukowe o profilu humanistycznym: bezwzględnie

Biblioteki wyższych szkół artystycznych: bezwzględnie

Biblioteki publiczne: jeśli mają dział poświęcony sztuce, albumy – myślę, że tak

Biblioteki dla dzieci i młodzieży: liceum – tak; gimnazjum – ewentualnie dojrzali uczniowie ostatniej klasy; podstawówka – nie.

Uwagi: obowiązkowa pozycja dla kolekcjonerów i osób interesujących się pograniczami sztuk, przenikaniem się komiksu i sztuki

Ocena: trudno mi tę publikację jednoznacznie ocenić; graficznie rewelacyjny, czyli :: 6 :: zaś jako lektura: ja oceniam na dobry, czyli :: 4 ::, a moja żona na bardzo dobry, czyli :: 5 :: (tu chciałbym dodać, że moja żona rzadko się w ocenach myli, co okazuje się po latach, gdy coś staje się, a coś nie staje klasyką)

Frankfurt! Nagroda za Niemiecką Powieść dla Młodzieży dla komiksu!

Podczas Targów Książki we Frankfurcie przyznano nagrodę za Niemiecką Powieść dla Młodzieży (Deutscher Jugendliteraturpreis) za 2013 rok.

W tym roku wyróżnienie to otrzymała powieść graficzna Reinharda Kleista Der Boxer. Die wahre Geschichte des Hertzko Haft (Bokser. Prawdziwa historia Hertzka Hafta).

boxer-kleist

Komiks opowiada dzieje nastoletniego Hertzka (naprawdę nazywał się Mojżesz Friedler), który urodził się i żył w Bełchatowie. Gdy hitlerowcy zaatakowali Polskę, Hertzko miał 14 lat. Zaczął wraz z braćmi i przyjaciółmi szmuglować jedzenie przez granicę z Generalnym Gubernatorstwem. Po schwytaniu przez nazistów, trafia do obozu koncentracyjnego, gdzie toczył walki bokserskie organizowane przez nazistów w obozach. Udało mu się przeżyć wojnę i wyjechać do USA, gdzie stał się jednym słynnym bokserem, który uległ dopiero legendarnemu Rocky’emu Marciano.

boxer-kleist2

Mam nadzieję, że komiks ten ukaże się także po polsku.

Informacja za stroną Graphic Novels.

Z uzasadnieniem jury można zapoznać się tutaj.

Ilustracje za stroną B.Z. News aus Berlin.

Rekomendacje :: „Persepolis” Marjane Satrapi

Wiem, wiem. Dla wielu osób, które odwiedzają tego bloga, ta (o)powieść graficzna to oczywista oczywistość.

A jednak może się zdarzyć tak (co gorsza, wiem, że tak jest…), że ktoś tego komiksu nie zna (choć może widział animację nakręconą na jego podstawie). Jeśli jednak pisałem o Maus Arta Spiegelmana, to musi się pojawić również opowieść Marjane Satrapi. Mimo że nakład został już dawno wyczerpany i pozostaje mieć nadzieję na dodruk.

Marjane Satrapi, Persepolis. Tom 1: Historia dzieciństwa, tom. 2: Historia powrotu. Kraków, Wydawnictwo Post, 2006-2007. Nakład wyczerpany.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA:: stąd ::

Persepolis to historia autobiograficzna, opowieść o dzieciństwie i dojrzewaniu pochodzącej z Iranu autorki, Marjane Satrapi. Jej wczesne dzieciństwo przypadło na okres rewolucji islamskiej, czas upadku szacha Iranu, Mohammada Rezy Pahlawiego, gdy do władzy dochodzą ajatollahowie. Natomiast okres dojrzewania Satrapi to czas wojny iracko-irańskiej.

Satrapi w uroczy, a jednocześnie gorzki sposób przedstawia zmiany, jakie miały miejsce w jej ojczyźnie w wyniku obalenia rządów szacha. Drugi tom, czyli Historia powrotu, opowiada o pobycie Satrapi w Wiedniu, dokąd wysłali ją rodzice. Ta część poświęcona jest przede wszystkim próbom opowiedzenia, jak w zupełnie nowym, obcym świecie zachować swoją tożsamość, jednocześnie starając się nawiązywać przyjaźnie, wtapiając się w obce kulturowo społeczeństwo. Oba tomy są znakomite.

Persepolis czyta się jednym tchem, fabuła prowadzona jest bardzo sprawnie, dramatyczne wydarzenia przeplatane są scenami pełnymi ciepłego (choć często i gorzkiego) humoru. Komiks, rysowany w bardzo prosty z pozoru sposób charakteryzuje się silnie skontrastowaną czernią i bielą, a w wielu kadrach daje się zauważyć elementy typowe dla sztuki Bliskiego Wschodu.

Na stronie CBLDF zamieszczono w zeszłym tygodniu świetne opracowanie Persepolis autorstwa Meryl Jaffe, które służyć ma przede wszystkim wykładowcom i nauczycielom w pracy ze studentami i młodzieżą. Pozwolę sobie przywołać tylko wybrane tematy, jakie można z uczniami i studentami omówić: tolerancja i nietolerancja na poziomie osobistym, politycznym i społecznym; problematyka mówienia nie tego, co się myśli, ale co jest jedynie słuszne według obowiązującej ideologii (można nawiązać do Dzieci i ludzi Marzeny Sowy i Sandrine Revel, dziejących się w czasach stalinowskich); dramatyczne zmiany, jakim uległo całe życie bohaterki po rewolucji islamskiej; dziecięce gry i zabawy przedstawione w komiksie (i porównanie ich z zabawami europejskimi); zmiany w jej postrzeganiu rzeczywistości, od dziecięcych prób utożsamiania się z ideologią fundamentalistów po walkę o prawa człowieka; wyjaśnienie ojca głównej bohaterki, jak doszło do przewrotu w Iranie; wojna iracko-irańska (pamiętam ją z czasów mojego dzieciństwa, ale współczesne dzieciaki na pewno nie mają o niej pojęcia, co więcej, jestem przekonany, że myli im się Iran z Irakiem, wielu dorosłym zresztą pewnie też); totalitarny aspekt fundamentalizmu islamskiego; różnice klasowe w Iranie i jak to się zmieniło po rewolucji; okres dojrzewania i młodzieńczego buntu.

Nie mogę tego teraz znaleźć, ale czytałem kiedyś, że w armii Stanów Zjednoczonych traktowano Persepolis jako obowiązkowy podręcznik dla żołnierzy wyruszających do krajów Bliskiego Wschodu. Tymczasem całkiem niedawno, w okręgu Chicago, wycofano go ze szkół i bibliotek dla młodzieży, gdyż jakoby był nieodpowiedni dla dwunasto-trzynastolatków (polecam podlinkowany tekst na Booklipsie albo Komiksomanii). Ten kraj na zawsze pozostanie dla mnie niepojęty, pełen kuriozalnych absurdów, jeszcze większych niż u nas (jeśli to możliwe).

4502759617_8d9cac0b44_o:: stąd ::

O Persepolis pisali między innymi: Sylwia Kaźmierczak, Tomasz Nowak, Independent.

Komiks Satrapi jest lekturą obowiązkową, szczególnie w tych burzliwych czasach, gdy ponownie zderzają się cywilizacje Zachodu i krajów islamskich. Poza tym, że jest to po prostu bardzo sprawnie napisana i narysowana opowieść o dzieciństwie i dojrzewaniu w czasach wielkich przemian, z tej historii można się naprawdę bardzo dużo dowiedzieć. Zachęca do tego, by szukać i czytać dalej o Iranie, by więcej dowiedzieć się na temat tego niezwykłego kraju i kultury. Nawiasem mówiąc – sami sobie odpowiedzcie na pytanie, jakim językiem mówi się w Iranie i do jakiej rodziny językowej on należy. Ci z Was, którzy nie wiedzą, zdziwią się zapewne, że językowo o wiele, wiele bliżej mieszkańcom ojczyzny Satrapi do nas, niż do Arabów. A język wszak stwarza świat.

Potencjalni czytelnicy: od gimnazjum każdy; absolutna klasyka, którą warto, trzeba, po prostu wypada znać

Pomysły na spotkania i zajęcia z dziećmi i studentami: zobacz wspomniane przeze mnie wyżej świetne opracowanie (w języku angielskim) na stronie CBLDF

Biblioteki naukowe o profilu humanistycznym: koniecznie

Biblioteki z egzemplarzem obowiązkowym: koniecznie

Biblioteki publiczne: koniecznie

Biblioteki szkolne: gimnazjum i liceum– koniecznie

Biblioteki publiczne dla dzieci i młodzieży: komiks mogą czytać gimnazjaliści, dla młodszych jest raczej zbyt trudny

Ocena: można się spierać, ale dla mnie absolutna klasyka, czyli :: 6+ ::

Rekomendacje :: „Usagi Yojimbo” Stana Sakai

Wszystko zaczęło się od pewnego letniego popołudnia na początku mojej przygody z Kolekcją Komiksów w bibliotece. Nie sięgnąłbym pewnie po ten tytuł, gdyby nie zaskakująco dobre recenzje, na które co rusz natykałem się w sieci. Gdy zatem pierwsze tomy zaczęły trafiać na biurko, z ciekawości sięgnąłem po jeden z nich. Pierwszym odruchem było – ale o co chodzi? Czarno-białe rysunki, z pozoru dość niedbałe, czaszki w dymkach, gdy ktoś ginie, a w ogóle to nie ludzie tylko jakieś dziwne antropomorficzne postaci z głowami zwierząt. Nie poddałem się jednak i przeczytałem pierwsze opowiadanie. Potem drugie. A potem w te pędy pobiegłem do sklepu. Tego lata odwiedziłem ten sklep jeszcze kilkakrotnie, aż skompletowałem całość serii.

Bo zakochałem się w króliku. Króliku samuraju.

Stan Sakai (scenariusz i rysunki), seria Usagi Yojimbo. Wydawca: Egmont. Cena: w zależności od tomu między 19,90-35 PLN.

benefit auction for the Cartoon Art Museum in San Francisco

Brzmi niepoważnie? A jednak. Seria o Usagim Yojimbo, której autorem jest amerykański twórca o japońskich korzeniach, Stan Sakai, to jedna z najbardziej niezwykłych opowieści, które są skierowane do czytelnika właściwie w każdym wieku.

Usagi02

W olbrzymim skrócie można powiedzieć, że opowiada ona o przygodach ronina (czyli samuraja bez pana), Usagiego Miyamoto. Jego imię po japońsku oznacza właśnie królika, natomiast nazwisko Sakai zapożyczył od najbardziej chyba znanego samuraja – :: Miyamoto Musashiego :: Drugi człon tytułu – yojimbo – oznacza strażnika przybocznego, którego można wynająć do różnych (w komiksie zazwyczaj niebezpiecznych) zadań.

usagi04

:: stąd ::

Wciąż nie jesteście przekonani?

Powiem zatem tyle. Z pozoru niedbała kreska, gdy się uważnie przyjrzymy, kryje mnóstwo szczegółów, których tropienie samo w sobie jest przyjemnością. Sakai bawi się kadrami, planami, nie pozwala, by czytelnik się nudził. W dodatku przedmioty codziennego użytku, broń, ubiory, budynki – wszystko odpowiada podobno (wierzę tym, co tak piszą) rzeczywistości siedemnastowiecznej Japonii. Gdy w pewnym momencie następuje retrospekcja i przenosimy się do dwunastowiecznego Kraju Kwitnącej Wiśni, widać to również właśnie w tych nieistotnych z pozoru szczegółach. Przyznaję, że drażnią mnie trochę (wciąż) te czaszki w dymkach, gdy ktoś ginie. Nie odbiera mi to jednak przyjemności czytania tej historii.

usagi_kadr

:: stąd ::

Rysunki bowiem to tylko jedna strona tej opowieści (a właściwie – tych opowieści). Sakai stworzył niezwykle złożony świat zaludniony przez pełnokrwiste postaci drugo- i trzecioplanowe, które czasem wysuwają się na plan pierwszy.

Siłą tego komiksu jest jego uniwersalność. Sakai nieśpiesznie snuje opowieść o drodze samotnego wojownika, ale jest to również historia przyjaźni, miłości, okrucieństwa, wojen, zła, honoru, poświęcenia, głupoty i mądrości. Ogromną zaletą niemal wszystkich tomów jest to, że właściwie prawie od każdego można zacząć lekturę i dopiero później odkrywać różne powiązania i nawiązania. Z jednej strony zatem, większość opowiadań można czytać oddzielnie, z drugiej zaś, gdy już damy się wciągnąć w historię Usagiego, z jeszcze większą przyjemnością śledzić będziemy zarówno jego losy, jak i dzieje różnych postaci, które co rusz pojawiają się na jego ścieżce. Niektóre wiążą swój los z losem głównego bohatera, inne zaś pojawiają się na chwilę, by znów się pojawić po kilku tomach, jeszcze inne jak szybko się pojawiły, tak szybko też znikają.

Usagi-Yojimbo-AnniversaryPoster

:: stąd ::

Ogromną zaletą tej serii jest także jej walor edukacyjny. Sakai w bardzo prosty sposób oswaja młodych czytelników z japońską historią, kulturą, mitologią, a nawet językiem. Wiele opowiadań zostało zainspirowanych japońską mitologią i demonologią (do dziś pamiętam swoje zdumienie, gdy dowiedziałem się, że w ich opowieściach ludowych naprawdę występuje duch w kształcie parasolki).

Dla dorosłego czytelnika jest to dość łatwa i przyjemna lektura. Największą frajdę daje śledzenie nawiązań do tego, co o Japonii wiedzieliśmy do te pory i wyłapywanie nowych informacji. Oprócz przyjemności śledzenia przygód Usagiego, oczywiście. W każdym razie – dla dorosłych to raczej lektura na letnie, wolne dni.

Natomiast dla dzieci i młodzieży „Usagi Yojmibo” to nie tylko przygodowa opowieść o losach samotnego ronina. Lektura tego komiksu pozwala uczyć się wielowątkowego czytania, odkrywania coraz to nowych płaszczyzn rozumienia jego przygód. Część z nich to typowe krótkie opowiastki o walce z dziwnymi stworzeniami, duchami, postaciami z japońskiej mitologii. Wiele innych jednak to przypowieści o honorze, poświęceniu, odpowiedzialności, konsekwencjach.

Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że lektura opowieści o króliku samuraju może się stać zaczynem fascynacji dziecka kulturą Japonii. Wiem, co mówię, bo mój syn zaczytuje się nim odkąd skończył cztery lata. Najpierw czytaliśmy go razem (to właśnie wtedy zdałem sobie sprawę, jak trudne i męczące bywa głośne czytanie komiksu). Zaczęliśmy od wyjątkowego tomu – Usagi w kosmosie. Jest to jedyny tom, który nie dzieje się w siedemnastowiecznej Japonii, a w przyszłości, gdzieś w kosmosie.

Do dziś nie jestem przekonany, czy nie sięgnęliśmy po ten komiks zbyt wcześnie. Zabrałem go na wakacje i zostałem zmuszony do jego czytania, gdy mój syn go „odkrył” w plecaku. Minęły ponad cztery lata, a seria o Usagim wciąż pozostaje jedną z jego czytelniczych miłości. Co więcej, jestem absolutnie przekonany, że to właśnie postać i przygody królika samuraja zaciekawiły mojego syna takimi książkami jak :: Tatsu Taro. Syn smoka :: Miyoko Matsutani czy :: Baśnie japońskie. Bezpowrotna góra :: wydane w pięknej, baśniowej serii przez Media Rodzina. To dzięki Usagiemu ślęczał nad google maps i zwykłymi atlasami, oglądając Japonię, przeglądał albumy ze zdjęciami z Kraju Kwitnącej Wiśni i zainteresował się kendo.

Nie potrafię powiedzieć, ile lat powinno mieć dziecko, by po raz pierwszy Usagiego mu podsunąć. Niektóre opowieści są proste i zabawne. Inne dość skomplikowane, czasem okrutne (tak, dobrzy bohaterowie również czasem giną). Spokojnie można je dawać dzieciom od drugiej klasy podstawówki, w przypadku młodszych – rodzice sami wiedzą najlepiej, na jakim etapie czytelnictwa jest ich dziecko.

Warto dodać, że Usagi pojawił się gościnnie w serialu o Wojowniczych Żółwiach Ninja, a Żółwie wystąpiły w jednym z opowiadań o Usagim. Dzieciaki to lubią, choć dla mnie to jedno ze słabszych opowiadań. Odświętnie, w żartobliwych historiach, pojawiają się też postacie z japońskiej popkultury, jak Godzilla.

UsagiVsRaphael

Do moich najbardziej ulubionych należą historie, w których pojawia się przyjaciel Usagiego, Gen, inny łowca nagród – Bezdomny Pies, Tomoe, Inzuma, inspektor Ishida, Zato Ino, Nakamura Koji, mistrz Usagiego – Katsuichi, Kozioł, Kitsune, a przede wszystkim – syn Usagiego, Jotaro (tu niestety spoiler…). Bardzo podoba mi się także zło ukazane w tej serii, zło, które przybiera różne formy – przez to najzwyklejsze, najgłupsze, chciwe zło uosabiane przez zbirów, rozbójników, na których Usagi wciąż natyka się po drodze, przez zło przebiegłe, groźne, jedyne, które w tej serii ma ludzkie (dosłownie) oblicze – pana Hikiji, po zło szalone, wymykające się wszelkiemu zrozumieniu, które z kolei uosabia tajemniczy, nieobliczalny, złowrogi demon – Jei. Pełną listę najważniejszych postaci, które przewijają się przez karty tej serii można przejrzeć :: tutaj :: (po angielsku).

Bardzo lubię też retrospekcje, w których Sakai bardzo rzadko pozwala poznawać dzieciństwo Usagiego, jego trudną drogę, jaką przebył, by zostać mistrzem miecza. W dzieciństwie także zaczynają się skomplikowane stosunki z Kenichim, rówieśnikiem Usagiego, rywalem, a jednocześnie postacią niejednoznaczną (ale tym razem nie dam tu spoilera).

Usagi01

W moim odczuciu jest to seria, która powinna się znaleźć w każdej bibliotece dla dzieci i młodzieży. I dobrze jest sprytnie postawić w pobliżu baśnie japońskie i albumy o tym pięknym kraju. Gwarantuję, że młody miłośnik Usagiego prędzej czy później również po nie sięgnie.

Dotychczas w Polsce ukazało się 25 tomów (26. jest w przygotowaniu), a ponadto dwa poza serią: Usagi w kosmosie oraz, jedyny w kolorze, malowany akwarelami, Yokai, opublikowany z okazji dwudziestopięciolecia serii.

Serdeczne podziękowania dla Stana Sakai za zgodę na opublikowanie tu jego prac (większość opublikowanych tu w kolorze pochodzi z jego strony na fb).

Zobacz także

Oficjalna strona serii :: Usagi Yojimbo ::

Strona wydawnictwa :: Egmont :: (obecnie jedyny wydawca serii, w przeszłości pierwsze tomy opublikowała Mandragora – teraz te tomy są wznawiane przez Egmont)

Tym razem nie linkuję innych recenzji. Znajdziecie ich w sieci dużo.

Warto rzucić okiem na hasło w angielskiej :: Wikipedii ::

Potencjalni czytelnicy: przede wszystkim dzieci i młodzież; również dorośli, ale raczej jako lekka i przyjemna lektura, nie wszystkich dorosłych przekonuje i wciąga.

Pomysły na spotkania: Japonia – seria o Usagim stanowi nieprzebrane źródło pomysłów na spotkania dotyczące kultury i historii Kraju Kwitnącej Wiśni; na tej serii można także jasno pokazywać dzieciom rolę, jaką odgrywają kadry i plany w komiksie

Uwagi dla rodziców: komiks miejscami może wymagać rozmowy, wyjaśnienia pewnych zdarzeń, zachowań; charaktery nie są czarno-białe, dobrzy postępują czasem niewłaściwie, a źli nie okazują się do końca źli; dobro nie zawsze jest nagradzane i nie wszystkie historie kończą się happy endem

Biblioteki naukowe o profilu humanistycznym: raczej tak

Biblioteki publiczne: dla dorosłych – niekoniecznie

Biblioteki dla dzieci i młodzieży: liceum – trudno powiedzieć; gimnazjum i szkoła podstawowa –  bezwzględnie warto i trzeba

Ocena: różna w zależności od poszczególnych tomów; jako cała seria dla dzieci i młodzieży – arcydzieło, czyli :: 6+ :: ; oceny poszczególnych tomów – od dobry, czyli :: 4 :: po arcydzieło czyli :: 6+ :: właśnie; Stan Sakai nigdzie nie schodzi poniżej bardzo dobrego poziomu