Tydzień Zakazanych Książek

TZK, czyli o dwóch obawach i antidotum na nie

08_Banned_Books

W wielu rodzicach zapewne rodzi się myśl, że komiksy spowodują u dzieci i młodzieży wypaczenia. I mowa tu o wypaczeniach różnego rodzaju.

Po pierwsze, rodzice obawiają się, że komiks jest lekturą prymitywną, trywialną. Łatwą. Zbyt łatwą. Wykoślawia umysł, mówiąc krótko.

Po drugie, obawiają się, że sceny przemocy, wulgaryzmy, seks, który pojawiają się w wielu komiksach, absolutnie nie są dla dzieci i wyzwalać w nich będą agresję.

Z tych powodów właśnie (oraz z niewiedzy) rodzi się opór przed wprowadzaniem dzieci w naprawdę niezwykły świat opowieści graficznych.

Obawa pierwsza nie znajduje żadnego pokrycia w rzeczywistości. Oczywiście, komiks może być prymitywny. Pamiętać jednak należy o tym, że równie kretyńskie, kiczowate, grafomańskie mogą być książki, filmy, seriale, poezja, przedstawienia. Między innymi do nas, bibliotekarzy, należy umiejętność odróżniania komiksów dobrych od złych. Umiejętność znajdowania lektur (również komiksowych), które potrafią urzec czytelnika, sprawić, by chciał sięgnąć po następne tytuły. I podsuwać mu opowieści coraz trudniejsze, coraz lepsze, takie, które będą dawały do myślenia, będą poruszały zarówno estetyką jak i fabułą.

Obawa druga jest jak najbardziej uzasadniona. Podobnie jak w wielu książkach, filmach, serialach, przedstawieniach, muzyce, również poezji, grach, dzieciaki mogą natrafić na sceny przemocy, wulgaryzmy, seks. Ale w wielu tego wszystkiego nie ma. I o ile mogę zrozumieć zakaz dawania takich tytułów dzieciom, o tyle zupełnie nie rozumiem, jak można chronić przed tym dorosłych, którzy w każdej innej dziedzinie sztuki, jeśli tylko zechcą, mogą wszystko to mieć na wyciągnięcie ręki, na jedno kliknięcie. Również do nas, bibliotekarzy, należy umiejętność odróżniania komiksów dla dzieci od tych, które absolutnie nie są dla nich przeznaczone. To do nas należy po prostu postawienie ich na zupełnie innych półkach w bibliotece. Bo powinien być w niej regal z komiksami dla dzieci i młodzieży oraz regał z komiksami i powieściami graficznymi wyłącznie dla dorosłych.

Jest bardzo prosta recepta na to, by umiejętnie odróżniać komiksy dobre od złych oraz komiksy dla dzieci od tych, których nie powinny brać do ręki.

Zamiast wyśmiewać, zakazywać i banować – po prostu je czytać.

TZK, czyli daj palec

05_Banned_Books

Tym razem będzie krótko, bo padam na mój wielki nos.

Całkowicie się zgadzam z tym, co napisał Marcin Wilkowski na portalu Historia i Media:

„Ograniczeniem jest marketing wydawniczy który sprawia, że czytane są przede wszystkim te książki, które są odpowiednio intensywnie reklamowane. Wiadomo przecież, że biblioteki i szkoła już dawno przegrały rywalizację w zakresie rekomendacji czytelniczych z reklamą i głównymi mediami. Czy nie jest tak, że zamiast proponować, instytucje te reprodukują proponowany przez rynek kanon?”

Cały wpis do przeczytania tutaj. Gorąco polecam.

A Marcin mnie uprzedził, bo planowałem napisać coś bardzo podobnego na podstawie tego, co ujrzałem dziś w Gazecie Wyborczej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na osłodę, po prawej, bardzo dobra recenzja z bardzo dobrego przekrojowego albumu jednego z najświetniejszych współczesnych polskich twórców komiksu, Przemysława Truścińskiego, szerzej znanego jako Trust (artysta ma także swoje hasło w Wikipedii).

Choć oczywiście ucieszyłem się z recenzji Łukasza Orbitowskiego, to moją uwagę któryś raz z kolei przykuło zestawienie bestsellerów, które widać po lewej stronie.

Chciałbym kiedyś w którejś poczytnej i opiniotwórczej gazecie codziennej lub tygodniku zobaczyć takie zestawienie najlepiej sprzedających się komiksów, obok beletrystyki, literatury faktu oraz książek dla dzieci i młodzieży.

Zastanawiacie się pewnie, co do tego wszystkiego mają te nogi w zielonych rajstopach.

Nie mam pojęcia. Po prostu, gdy wpisałem w wyszukiwarkę Let’s CC hasło „banned comics” wyskoczyło mi również to zdjęcie. Uległem.

TZK, czyli dwa typki

I_Can_See_the_Whole_Room

Rozpoczął się właśnie Tydzień Zakazanych Książek, doroczne święto obrońców wolności słowa (pisanego i czytanego). Rok temu przybliżałem z tej okazji działalność CBLDF, która to organizacja również w tym roku z okazji Banned Books Week zamieściła listę banowanych z róznych powodów komiksów. Niezmiennie mnie zdumiewają pomysły niektórych. Bo żeby „Maus” albo „Persepolis”?… No, naprawdę…

Mnie natomiast gnębią dwa typy bibliotekarek/bibliotekarzy. To są typy, dosłownie!

Jednym z nich jest misjonarka/-arz (pozwólcie, że w dalszej częsci będę używał tylko jednej formy; rzucałem moneta i wypadło na męską).

Zatem ów misjonarz uważa, że ma misję. Ale jest to misja źle pojmowana. Albowiem nie chodzi o tę „dobrą” misję gromadzenia przechowywania i udostępniania. Dodajmy gromadzenia, przechowywania i udostępniania neutralnego z punktu widzenia światopoglądu. Chodzi i misję dbania o morale narodu (najczęściej wówczas chodzi o Naród). Bibliotekomisjonarz sądzi, że ma prawo (i obowiązek) chronić nieświadomych czytelników przed Złem/Zepsuciem/Ohydą/Brzydką-Brzydką-Estetyką. Oczywiście, może być to też misjonarz przegięty w drugą stronę, ten z kolei chce chronić naród, a właściwie lud pracujący miast i wsi przed stoczeniem się w to, co pojmuje jako ciemnogród. Jest też wielu innych misjonarzy, a każdy z nich niesie (w ich przekonaniu) Światło(ść). Niestety, światłość owa ich zaślepia.

Wszyscy oni zapominają, że w chwili przekraczania progu biblioteki (jako pracownicy), powinni zostawiać swój światopogląd (jakikolwiek by nie był), za drzwiami. Przynajmniej jeśli chodzi o dwie kwestie. Po pierwsze, kwestię gromadzenia. Po drugie kwestię oceny czytelnika.

[Tak, pamiętam, że są różne biblioteki i różne mają profile gromadzenia.]

Z okazji Tygodnia Zakazanych Książek zastanówcie się, tak sami dla siebie, czy kiedykolwiek zdarzyło się Wam dokonywać wyboru tego, co kupić, co wpuścić do zbiorów, kierując się nie dobrem/potrzebami czytelnika/kultury/historii książki/dokumentowania), ale własnym chciejstwem (lub interesem). Jest jednak coś gorszego (bo nie łudźmy się, każdy z nas ma jakieś preferencje i one też mają wpływ na kształt księgozbioru). Tym czymś jest NIE wpuszczenie książki, NIE kupienie jej, NIE przyjęcie, pomimo tego, że istnieją przesłanki, że książki te będą się cieszyć popularnością będą czytane, wypożyczane, może nawet zaczytywane.

I zastanówcie się, tak sami dla siebie, ile razy w ciągu ostatniego roku braliście pod uwagę komiks, jeśli chodzi o wpuszczenie go do zbiorów.

Bo jeśli z osobistych powodów (niechęci, ignorancji, źle pojmowanego poczucia misji) nie tylko wyrzuciłeś/-aś lub nie wpuściłeś/-aś  komiksów i powieści graficznych* do zbiorów, jesteś nie tylko misjonarzem, ale również drugim typem, o którym wszyscy myślimy, że zginął i przepadł w 1989 roku.

Jesteś cenzorem.

A w takim wypadku zadaj sobie pytanie, czy zamiast pracować w bibliotece nie lepiej byłoby wyjechać na misję. Albo do Korei Północnej.

*Oczywiście nie chodzi tylko komiksy. Ale to jest blog o komiksach.

Zakazane komiksy :: The Color Trilogy

Tydzień Zakazanych Książek trwa. Wciąż można obejrzeć wystawy zorganizowane w bibliotekach całej Polski z tej okazji, do czego serdecznie zachęcam.

Natomiast serwis Booklips pisze dziś o najczęściej zakazywanych książkach w USA w 2011 roku.

„Szczytne” miejsce na podium zajęła „Trylogia Kolorów” (The Color Trilogy”)  autorstwa Kim Dong Hwa.

Jak czytamy na Booklipsie:

„Drugie miejsce zajęła seria komiksowa Kim Dong Hwa, zapoczątkowana tomem „The Color of Earth” (z ang. „Kolor Ziemii”), opisująca życie dziewczynki samotnie wychowywanej przez matkę pośród malowniczych krajobrazów wiejskiej Korei. Komiksy pokazują dorastanie bohaterki, aż do osiągnięcia dojrzałości i wdania się w pierwszy romans. Komiksom zarzucano najczęściej pokazywanie nagości i edukowanie seksualne niedopasowane do wieku odbiorców.”

Kim Dong-Hwa (lub Kim Tong-hwa, jak chce nasz katalog) debiutował w 1975 roku i stał się jednym z najwybitniejszych twórców mangi pochodzących z Korei. Jego opowieści często ukazywane są z kobiecej perspektywy.

Najbardziej znanym na Zachodzie dziełem Koreańczyka, jest właśnie budząca kontrowersje trylogia: „The Color of Earth”, „The Color of Water” oraz „The Color of Heaven”. Jako jedyna z jego komiksów została przetłumaczona na angielski i w 2009 roku ukazała się drukiem w Stanach Zjednoczonych.

Sam Kim Dong-Hwa tak pisze o swojej twórczości:

„Odkąd byłem bardzo młody, interesowałem się pisaniem i rysowaniem historii o dziewczętach, które dorastają zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Myślę, że ten proces, gdy dziewczyna staje się kobietą jest jedną z największych tajemnic i największych cudów życia. Gdy moja chora matka spała, a ja patrzyłem na jej pomarszczoną twarz, nagle zrozumiałem, że kiedyś przecież musiała być młoda i piękna. Wtedy właśnie zacząłem sobie wyobrażać jej dzieciństwo. Jak mogła wyglądać w latach 60-tych, 50-tych, 40-tych itd.? Ehwa, bohaterka Trylogii Kolorów, jest wynikiem szukania śladów młodości mojej matki.” (Cytat angielski pochodzi :: stąd ::)

Wszystkie trzy zakaz(yw)ane w USA tytuły można przeczytać w Poznaniu, w Kolekcji Komiksów w Bibliotece Uniwersyteckiej.

O innych książkach najczęściej zakazywanych w 2011 roku według American Library Association można przeczytać :: tutaj ::

O „The Color of Earth” można również przeczytać na stronie CBLDF, czyli :: tu :: A czym jest CBLDF pisałem wczoraj :: tam ::

Zakazane komiksy :: „Fun Home” i „Blankets”

Z okazji Tygodnia Zakazanych Książek chciałbym dziś przypomnieć historię, która działa się sześć lat temu nie gdzie indziej, ale w kraju przez wielu ludzi ze środowiska określanym jako komiksowy raj – gdzie panuje jakoby zupełnie inna kultura czytania, świadomości, odbioru społecznego (o)powieści graficznych. Do tego tematu zapewne kiedyś jeszcze powrócę.

Akcja tej smutnej (choć z dobrym zakończeniem) historii dzieje się w Marshall Public Library w stanie Missouri.

W październiku 2006 roku dwa komiksy, wybitne realizacje powieści graficznej, „Fun Home” Alison Bechdel oraz „Blankets” Craiga Thompsona zostały oskarżone o rozpowszechnianie pornografii. Zażądano wycofania ich ze zbiorów bibliotecznych, czemu usiłowała przeciwstawić się dyrektorka biblioteki, Amy Crump.

Crump, broniąc obu tytułów powoływała się zarówno na świetne recenzje, jak i zwracała uwagę, że takie postępowanie jest de facto cenzurą. 11 października rada biblioteki (the library’s board) zdecydowała się na stworzenie nowej polityki selekcji i wycofała oba komiksy ze zbiorów, dopóki nowe przepisy nie wejdą w życie.

Ostatecznie 14 marca 2007 rada (Board of Trustees) biblioteki głosowała za przywróceniem obu powieści graficznych na półki biblioteczne. Przez pół roku jednak dwie świetne realizacje komiksy miały status „pułkowników”.

Cała historia wraz z odnośnikami do poszczególnych dokumentów oraz artykułów prasowych została dokładnie opisana w świetnie zredagowanym artykule poświęconym „Fun Home” na angielskiej wikipedii. Można go przeczytać :: tutaj ::

[plansza z „Fun Home” zapożyczona z recenzji Macieja Gierszewskiego]

Oba tytuły zostały wydane również w Polsce przez wydawnictwo timof i cisi wspólnicy (komiks Bechdel wydano przy współpracy z nieistniejącą już oficyną abiekt.pl).

Zarówno „Fun Home. Tragikomiks rodzinny” jak i „Blankets. Pod śnieżną kołderką” doczekały się licznych, bardzo dobrych recenzji, również w prasie ogólnopolskiej i na portalach nie tylko ściśle komiksowych, ale poruszających problemy szeroko pojetej kultury. Pisano o nich również na wielu blogach.

Historie opowiedziane przez Alison Bechdel i Craiga Thompsona są wybitnymi przykładami bardzo powaznych problemów ujętych w ramy medium komiksowego. Prędzej czy później oba tytuły pojawią się z pewnością w cyklu :: rekomendacje ::

[kadr z komiksu „Blankets. Pod śnieżną kołderką” zapożyczony z recenzji Konrada Hildebranda]

W całej tej historii najciekawsze było dla mnie to, iż ofiarą durnej cenzury padły komiksy wybitne, poruszające bardzo ważne problemy. Komiksy, którym można zarzucić niewiele, a już na pewno nie to, że szerzą pornografię.

Ciekawy jest również fakt, że miało to miejsce zaledwie sześć lat temu, w pierwszej dekadzie XXI wieku, w kraju, który u nas postrzegany jest czasem jako Mekka miłośników komiksu.

Zakazane komiksy :: Tydzień Zakazanych Książek

W wielu bibliotekach rozpoczyna się właśnie Tydzień Zakazanych Książek, który trwać będzie od dziś, 30 września, do 6 października.

Banned Books Week został zapoczątkowany w Stanach Zjednoczonych przez The American Library Association w 1982 roku jako sprzeciw wobec cenzury, jakim poddawane były książki w szkołach, bibliotekach i księgarniach w Stanach Zjedonoczonych. Swe źródło ma w pierwszej poprawce do konstytucji USA z 15 grudnia 1791 roku, mówiącej o wolności słowa, religii, prasy, petycji i zgromadzeń. Ponieważ wciąż książki z różnych względów (politycznych, obyczajowych, religijnych) poddawane są represjom i cenzurze w różnych krajach świata, akcja nie tylko wciąż ma rację bytu, ale staje się popularna w wielu krajach poza Ameryką, również w Polsce.

Na stronie BBW można zapoznać się z listą dziesięciu najbardziej kontrowersyjnych książek wydanych w USA w 2011 roku.

Od trzydziestu lat BBW angażuje nie tylko wielbicieli książek i wolności słowa, ale także różne środowiska czytelników i fanów komiksu. Nie bez przyczyny, bowiem komiks wydaje się sztandarowym przykładem twórczości niepokornej, często kontrowersyjnej, odsądzanej od czci i wiary przez obrońców moralności i poprawności politycznej, co znakomicie pokazuje dokumentalny film Comic Book Confidential w reżyserii Rona Manna.

Wydawać by się mogło, że w drugiej dekadzie XXI wieku problem cenzury komiksów w szkołach, bibliotekach i szerokim odbiorze społecznym powinnismy mieć już za sobą, tymczasem wciąż jeszcze z różnych powodów bywa on spychany na margines i niedopuszczany do szerszego obiegu kultury i edukacji w szkołach i bibliotekach.

Jestem ciekaw, czy w polskich bibliotekach, które zgłosiły swój udział w TZK 2012, zostanie również zwrócona uwaga na medium komiksowe.

A co mogą zrobić fani komiksu?

Na stronie Comic Booked znalazłem kilka rad dla osób, które chciałyby i powinny zrobić coś w temacie cenzurowania medium w bibliotekach i szkołach. Większośc z nich odnosi się do realiów amerykańskich, ale jedną można wcielić w życie i u nas.

Znajdź na mapie bibliotekę z Twojego miasta, która bierze udział w TZK. Albo taką, która jest w pobliżu miejsca, w którym mieszkasz. Odwiedź ją i zobacz, jak wygląda dział komiksowy. Porozmawiaj z bibliotekarzem/bibliotekarką i zaproponuj, jeśli takiego działu nie ma (zapytaj dlaczego), pomoc w jego utworzeniu. Zwróć uwagę, że powinny być oddzielone komiksy dla dzieci od tych, które przeznaczone są wyłącznie dla dorosłego czytelnika. Przejrzyj swoją kolekcję, może masz tytuły, które mógłbyś podarować bibliotece.

Uwierz, że bibliotekarze są otwarci na nowe pomysły, na rozmowę.

Wreszcie na koniec – czy zetknęliście się z problemem cenzury w bibliotece albo szkole, która dotyczyłaby komiksów? Jakie tytuły komiksowe podlegają w naszym kraju cenzurze? A może problem nie istnieje? Jeśli uważacie, że jest inaczej, że nadal istnieje cenzura obyczajowa, „polityczno-poprawnościowa”, jeśli znacie przykłady i chcielibyście je podać – na tym blogu opublikujemy również Wasze wypowiedzi.