Egmont

Rekomendacje :: „Usagi Yojimbo” Stana Sakai

Wszystko zaczęło się od pewnego letniego popołudnia na początku mojej przygody z Kolekcją Komiksów w bibliotece. Nie sięgnąłbym pewnie po ten tytuł, gdyby nie zaskakująco dobre recenzje, na które co rusz natykałem się w sieci. Gdy zatem pierwsze tomy zaczęły trafiać na biurko, z ciekawości sięgnąłem po jeden z nich. Pierwszym odruchem było – ale o co chodzi? Czarno-białe rysunki, z pozoru dość niedbałe, czaszki w dymkach, gdy ktoś ginie, a w ogóle to nie ludzie tylko jakieś dziwne antropomorficzne postaci z głowami zwierząt. Nie poddałem się jednak i przeczytałem pierwsze opowiadanie. Potem drugie. A potem w te pędy pobiegłem do sklepu. Tego lata odwiedziłem ten sklep jeszcze kilkakrotnie, aż skompletowałem całość serii.

Bo zakochałem się w króliku. Króliku samuraju.

Stan Sakai (scenariusz i rysunki), seria Usagi Yojimbo. Wydawca: Egmont. Cena: w zależności od tomu między 19,90-35 PLN.

benefit auction for the Cartoon Art Museum in San Francisco

Brzmi niepoważnie? A jednak. Seria o Usagim Yojimbo, której autorem jest amerykański twórca o japońskich korzeniach, Stan Sakai, to jedna z najbardziej niezwykłych opowieści, które są skierowane do czytelnika właściwie w każdym wieku.

Usagi02

W olbrzymim skrócie można powiedzieć, że opowiada ona o przygodach ronina (czyli samuraja bez pana), Usagiego Miyamoto. Jego imię po japońsku oznacza właśnie królika, natomiast nazwisko Sakai zapożyczył od najbardziej chyba znanego samuraja – :: Miyamoto Musashiego :: Drugi człon tytułu – yojimbo – oznacza strażnika przybocznego, którego można wynająć do różnych (w komiksie zazwyczaj niebezpiecznych) zadań.

usagi04

:: stąd ::

Wciąż nie jesteście przekonani?

Powiem zatem tyle. Z pozoru niedbała kreska, gdy się uważnie przyjrzymy, kryje mnóstwo szczegółów, których tropienie samo w sobie jest przyjemnością. Sakai bawi się kadrami, planami, nie pozwala, by czytelnik się nudził. W dodatku przedmioty codziennego użytku, broń, ubiory, budynki – wszystko odpowiada podobno (wierzę tym, co tak piszą) rzeczywistości siedemnastowiecznej Japonii. Gdy w pewnym momencie następuje retrospekcja i przenosimy się do dwunastowiecznego Kraju Kwitnącej Wiśni, widać to również właśnie w tych nieistotnych z pozoru szczegółach. Przyznaję, że drażnią mnie trochę (wciąż) te czaszki w dymkach, gdy ktoś ginie. Nie odbiera mi to jednak przyjemności czytania tej historii.

usagi_kadr

:: stąd ::

Rysunki bowiem to tylko jedna strona tej opowieści (a właściwie – tych opowieści). Sakai stworzył niezwykle złożony świat zaludniony przez pełnokrwiste postaci drugo- i trzecioplanowe, które czasem wysuwają się na plan pierwszy.

Siłą tego komiksu jest jego uniwersalność. Sakai nieśpiesznie snuje opowieść o drodze samotnego wojownika, ale jest to również historia przyjaźni, miłości, okrucieństwa, wojen, zła, honoru, poświęcenia, głupoty i mądrości. Ogromną zaletą niemal wszystkich tomów jest to, że właściwie prawie od każdego można zacząć lekturę i dopiero później odkrywać różne powiązania i nawiązania. Z jednej strony zatem, większość opowiadań można czytać oddzielnie, z drugiej zaś, gdy już damy się wciągnąć w historię Usagiego, z jeszcze większą przyjemnością śledzić będziemy zarówno jego losy, jak i dzieje różnych postaci, które co rusz pojawiają się na jego ścieżce. Niektóre wiążą swój los z losem głównego bohatera, inne zaś pojawiają się na chwilę, by znów się pojawić po kilku tomach, jeszcze inne jak szybko się pojawiły, tak szybko też znikają.

Usagi-Yojimbo-AnniversaryPoster

:: stąd ::

Ogromną zaletą tej serii jest także jej walor edukacyjny. Sakai w bardzo prosty sposób oswaja młodych czytelników z japońską historią, kulturą, mitologią, a nawet językiem. Wiele opowiadań zostało zainspirowanych japońską mitologią i demonologią (do dziś pamiętam swoje zdumienie, gdy dowiedziałem się, że w ich opowieściach ludowych naprawdę występuje duch w kształcie parasolki).

Dla dorosłego czytelnika jest to dość łatwa i przyjemna lektura. Największą frajdę daje śledzenie nawiązań do tego, co o Japonii wiedzieliśmy do te pory i wyłapywanie nowych informacji. Oprócz przyjemności śledzenia przygód Usagiego, oczywiście. W każdym razie – dla dorosłych to raczej lektura na letnie, wolne dni.

Natomiast dla dzieci i młodzieży „Usagi Yojmibo” to nie tylko przygodowa opowieść o losach samotnego ronina. Lektura tego komiksu pozwala uczyć się wielowątkowego czytania, odkrywania coraz to nowych płaszczyzn rozumienia jego przygód. Część z nich to typowe krótkie opowiastki o walce z dziwnymi stworzeniami, duchami, postaciami z japońskiej mitologii. Wiele innych jednak to przypowieści o honorze, poświęceniu, odpowiedzialności, konsekwencjach.

Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że lektura opowieści o króliku samuraju może się stać zaczynem fascynacji dziecka kulturą Japonii. Wiem, co mówię, bo mój syn zaczytuje się nim odkąd skończył cztery lata. Najpierw czytaliśmy go razem (to właśnie wtedy zdałem sobie sprawę, jak trudne i męczące bywa głośne czytanie komiksu). Zaczęliśmy od wyjątkowego tomu – Usagi w kosmosie. Jest to jedyny tom, który nie dzieje się w siedemnastowiecznej Japonii, a w przyszłości, gdzieś w kosmosie.

Do dziś nie jestem przekonany, czy nie sięgnęliśmy po ten komiks zbyt wcześnie. Zabrałem go na wakacje i zostałem zmuszony do jego czytania, gdy mój syn go „odkrył” w plecaku. Minęły ponad cztery lata, a seria o Usagim wciąż pozostaje jedną z jego czytelniczych miłości. Co więcej, jestem absolutnie przekonany, że to właśnie postać i przygody królika samuraja zaciekawiły mojego syna takimi książkami jak :: Tatsu Taro. Syn smoka :: Miyoko Matsutani czy :: Baśnie japońskie. Bezpowrotna góra :: wydane w pięknej, baśniowej serii przez Media Rodzina. To dzięki Usagiemu ślęczał nad google maps i zwykłymi atlasami, oglądając Japonię, przeglądał albumy ze zdjęciami z Kraju Kwitnącej Wiśni i zainteresował się kendo.

Nie potrafię powiedzieć, ile lat powinno mieć dziecko, by po raz pierwszy Usagiego mu podsunąć. Niektóre opowieści są proste i zabawne. Inne dość skomplikowane, czasem okrutne (tak, dobrzy bohaterowie również czasem giną). Spokojnie można je dawać dzieciom od drugiej klasy podstawówki, w przypadku młodszych – rodzice sami wiedzą najlepiej, na jakim etapie czytelnictwa jest ich dziecko.

Warto dodać, że Usagi pojawił się gościnnie w serialu o Wojowniczych Żółwiach Ninja, a Żółwie wystąpiły w jednym z opowiadań o Usagim. Dzieciaki to lubią, choć dla mnie to jedno ze słabszych opowiadań. Odświętnie, w żartobliwych historiach, pojawiają się też postacie z japońskiej popkultury, jak Godzilla.

UsagiVsRaphael

Do moich najbardziej ulubionych należą historie, w których pojawia się przyjaciel Usagiego, Gen, inny łowca nagród – Bezdomny Pies, Tomoe, Inzuma, inspektor Ishida, Zato Ino, Nakamura Koji, mistrz Usagiego – Katsuichi, Kozioł, Kitsune, a przede wszystkim – syn Usagiego, Jotaro (tu niestety spoiler…). Bardzo podoba mi się także zło ukazane w tej serii, zło, które przybiera różne formy – przez to najzwyklejsze, najgłupsze, chciwe zło uosabiane przez zbirów, rozbójników, na których Usagi wciąż natyka się po drodze, przez zło przebiegłe, groźne, jedyne, które w tej serii ma ludzkie (dosłownie) oblicze – pana Hikiji, po zło szalone, wymykające się wszelkiemu zrozumieniu, które z kolei uosabia tajemniczy, nieobliczalny, złowrogi demon – Jei. Pełną listę najważniejszych postaci, które przewijają się przez karty tej serii można przejrzeć :: tutaj :: (po angielsku).

Bardzo lubię też retrospekcje, w których Sakai bardzo rzadko pozwala poznawać dzieciństwo Usagiego, jego trudną drogę, jaką przebył, by zostać mistrzem miecza. W dzieciństwie także zaczynają się skomplikowane stosunki z Kenichim, rówieśnikiem Usagiego, rywalem, a jednocześnie postacią niejednoznaczną (ale tym razem nie dam tu spoilera).

Usagi01

W moim odczuciu jest to seria, która powinna się znaleźć w każdej bibliotece dla dzieci i młodzieży. I dobrze jest sprytnie postawić w pobliżu baśnie japońskie i albumy o tym pięknym kraju. Gwarantuję, że młody miłośnik Usagiego prędzej czy później również po nie sięgnie.

Dotychczas w Polsce ukazało się 25 tomów (26. jest w przygotowaniu), a ponadto dwa poza serią: Usagi w kosmosie oraz, jedyny w kolorze, malowany akwarelami, Yokai, opublikowany z okazji dwudziestopięciolecia serii.

Serdeczne podziękowania dla Stana Sakai za zgodę na opublikowanie tu jego prac (większość opublikowanych tu w kolorze pochodzi z jego strony na fb).

Zobacz także

Oficjalna strona serii :: Usagi Yojimbo ::

Strona wydawnictwa :: Egmont :: (obecnie jedyny wydawca serii, w przeszłości pierwsze tomy opublikowała Mandragora – teraz te tomy są wznawiane przez Egmont)

Tym razem nie linkuję innych recenzji. Znajdziecie ich w sieci dużo.

Warto rzucić okiem na hasło w angielskiej :: Wikipedii ::

Potencjalni czytelnicy: przede wszystkim dzieci i młodzież; również dorośli, ale raczej jako lekka i przyjemna lektura, nie wszystkich dorosłych przekonuje i wciąga.

Pomysły na spotkania: Japonia – seria o Usagim stanowi nieprzebrane źródło pomysłów na spotkania dotyczące kultury i historii Kraju Kwitnącej Wiśni; na tej serii można także jasno pokazywać dzieciom rolę, jaką odgrywają kadry i plany w komiksie

Uwagi dla rodziców: komiks miejscami może wymagać rozmowy, wyjaśnienia pewnych zdarzeń, zachowań; charaktery nie są czarno-białe, dobrzy postępują czasem niewłaściwie, a źli nie okazują się do końca źli; dobro nie zawsze jest nagradzane i nie wszystkie historie kończą się happy endem

Biblioteki naukowe o profilu humanistycznym: raczej tak

Biblioteki publiczne: dla dorosłych – niekoniecznie

Biblioteki dla dzieci i młodzieży: liceum – trudno powiedzieć; gimnazjum i szkoła podstawowa –  bezwzględnie warto i trzeba

Ocena: różna w zależności od poszczególnych tomów; jako cała seria dla dzieci i młodzieży – arcydzieło, czyli :: 6+ :: ; oceny poszczególnych tomów – od dobry, czyli :: 4 :: po arcydzieło czyli :: 6+ :: właśnie; Stan Sakai nigdzie nie schodzi poniżej bardzo dobrego poziomu

Reklamy

Rekomendacje :: seria o Asteriksie Goscinnego i Uderzo

Wydawać by się mogło, że komiks o przygodach dzielnych Gallów żadnej rekomendacji nie potrzebuje, że to oczywista oczywistość, a jednak…

Ponieważ cykl rozpocząłem tytułami świetnymi, które każdy powinien mieć na swojej półce, a już szczególnie powinny sie one znajdować na regałach bibliotecznych, nie sposób zatem nie wspomnieć o genialnej francuskiej serii stworzonej przez scenarzystę, syna polskich imigrantów żydowskiego pochodzenia :: René Goscinnego :: oraz rysownika, pochodzącego z Italii :: Alberta Uderzo ::

[ ilustracja :: stąd :: ]

Cykl stworzony przez Goscinnego i Uderza należy do tych historii, których zarówno nie sposób, jak i wstyd nie znać. Zadomowił się na stałe w zachodniej kulturze. Podobnie jak Muminki, Pippi, Myszka Miki czy Kaczor Donald stanowi punkt odniesienia dla wspomnień z dzieciństwa właściwie wszystkich, którzy dorastali i dorastają w otaczającej nas rzeczywistości.

Z jednej strony, z pewnością popatrzylibyście jak na raroga na kogoś, kto nie znałby postaci Asteriksa i Obeliksa. Z drugiej zaś, odpowiedzcie z ręką na sercu sami sobie – czy sami przeczytaliście wszystkie tomy? Czy podsuwacie je swoim pociechom? Czy polecacie je dzieciakom, które odwiedzają Waszą bibliotekę, a jeszcze z Asteriksem się nie zetknęły?

Te opowieści o Gallach są ponadczasowe. Bawiły Francuzów i Belgów 50 lat temu, bawiły nas 30-20 lat temu, bawią także dzieci obecnie. Wiem, co piszę, bo często po wizycie w osiedlowej bibliotece dochodzi z pokoju mego ośmioletniego syna nieprzerwany rechot podczas lektury coraz to kolejnych albumów. I wiem, że prędzej czy później trzeba będzie skompletować całą serię, by stała na półce i u nas w domu.

To właśnie wizyty w tej osiedlowej bibliotece (którą nawiasem mówiąc uwielbiam) skłoniły mnie do napisania w :: Rekomendacjach :: o Asteriksie. W książnicy tej bowiem nie ma wszystkich tomów, co więcej, jest ich tam w ogóle niewiele. Zatem, drodzy Bibliotekarze, którzy czytacie ten wpis, popatrzcie na swoje półki i sprawdźcie, czy w Waszej bibliotece znajduje się ta seria, a jeśli tak, to czy macie komplet.

Bo, zaprawdę, mieć ją powinniście…

Ukazały się dotąd 34 albumy oraz dwa albumy dodatkowe („Asteriks i przyjaciele” zadedykowany Albertowi Uderzo z okazji jego 80 urodzin, gdzie 34 artystów stworzyło własne wersje historyjek o dzielnym Gallu, oraz „Dwanaście prac Asteriksa”, stanowiący adaptację filmu animowanego pod tym samym tytułem). Nakręcono także 8 filmów animowanych o przygodach Asteriksa i jego przyjaciół, a także w ostatnich latach 4 filmy aktorskie (z Christianem Clavierem jako Asterkisem i Gérardem Depardieu w roli Obeliksa). Powstało także kilka gier komputerowych opartych na serii. We Francji można też nabyć wiele gadżetów i gier planszowych (jak Monopol, :: Gęś :: albo po prostu karty do gry z wizerunkami bohaterów). I jakoś niestosowne mi się wydaje, by dzieci poznawały te genialne komiksowe historie przede wszystkim za pośrednictwem filmów.

W Polsce wydawcą serii o Asteriksie jest :: Egmont :: Ceny poszczególnych albumów są różne, w zależności od oprawy lub roku wydania. Przeciętna cena (wydanie w miękkiej okładce) to 19,90 zł. Wciąż można skompletować całość.

Podejrzewam, że w bibliotekach dla dzieci jest to jeden z najchętniej wypożyczanych tytułów. Ciekaw jednak jestem ocen innych bibliotekarzy, szczególnie (choć nie tylko) z bibliotek dla najmłodszych czytelników.

Zajrzyj również:

Oficjalna strona :: Asterix ::

:: Encyklopedia Asteriksa ::

Asteriks na :: Gildii :: [po kliknięciu w okładki wejdziemy w opisy poszczególnych tomów, łacznie z danymi bibliograficznymi i cenami, tam również odniesienia do recenzji]

Komiksy o Asterksie zostały przetłumaczone na ponad 100 języków i dialektów, a gdy w 2009 roku seria obchodziła 50 urodziny, na francuskim Google ukazał się specjalny doodle:

[ ilustracja :: stąd :: ]

Potencjalni czytelnicy: dzieci i wczesna młodzież, również dorośli mogą mieć przyjemność ze wspólnej lektury, to komiks zdecydowanie dla wszystkich

Pomysły na spotkania: cała seria jest niewyczerpaną skarbnicą pomysłów, każdy album może stanowić punkt wyjścia dla spotkań poświęconych kulturze starożytnej i poszczególnym ludom, z jakimi Rzymianie mieli styczność, w całej serii jest też mnóstwo gier słownych, łacińskich cytatów, zabaw z kulturą i kulturą masową. Można zorganizować cykl ponad trzydziestu spotkań w ciagu roku szkolnego, gdy dzieci po zapoznaniu się z kolejnymi tomami przygód Asteriksa będą poznawać kolejne zagadnienia z zakresu kultury i historii starożytnej (można zapraszać historyków, filologów klasycznych i innych gości, m.in. fimoznawców). Kim byli Arwenowie? Dlaczego bohaterowie noszą imiona właśnie z takimi końcówkami? Dlaczego Latraviata? Itd. itd.

Sugestie dla rodziców: rozmowa o starożytności, pokazywanie nawiązań w komiksach do historii i literatury starożytnej (i nie tylko), „zarażanie” łaciną, ale przede wszystkim frajda z frajdy i śmiechu własnych dzieci

Biblioteki naukowe o profilu humanistycznym: niekoniecznie

Biblioteki z egzemplarzem obowiązkowym: tak

Biblioteki publiczne: niekoniecznie (chyba że w zbiorach jest również dział dla dzieci, wówczas bezwzględnie)

Biblioteki szkolne: szkoła podstawowa i gimnazjum – bezwględnie, liceum – nie

Biblioteki publiczne dla dzieci i młodzieży: bezwzględnie, seria o Asteriksie to klasyka klasyki i wstyd jej nie mieć na bibliotecznej półce

Uwagi: komiks dla każdego, ale szczególnie dzieci (ok. 6-ok. 14 lat) będą miały frajdę z lektury; jeśli dzieciak mało czyta, gdy wciągnie go już Asteriks, można podsunąć inne książki o starożytności (i nie tylko), jak choćby „Strrraszna historia” czy „Mitologia” Parandowskiego (jedna z najukochańszych książek mojego syna – i, prawdę mówiąc, nie wiem, czy to Asteriks zawdzięcza Parandowskiemu miłość mego syna, czy jest na odwrót).

Ocena: wybitny (choć oceny poszczególnych tomów różnią się w zależności od upodobań czytelników)

Zobacz również inne rekomendacje – :: Maus :: oraz :: Ryjówkę przeznaczenia ::

Z przyjemnością informuję, że powyższym wpisem Rekomendacje dziś popołudniu zadebiutują także na :: Pulowerku :: Oznacza to, że współpraca z portalem została oficjalnie zainaugurowana!