Alison Bechdel

To tu :: To tam

W ciągu ostatnich miesięcy w związku z pracą zdarzyło mi się pojechać i być to tu, to tam. I w czasie tych wyjazdów zaszedłem też do księgarń, skąd za każdym niemal razem byłem wychodziłem z drobnymi zakupami. Również komiksowymi. Ponieważ komiksy te nie zostały dotąd wydane po polsku, zatem kilka słów o nich.

Na początek dwa komiksy wybitne i oczywistość dla komiksiarzy – gdy zostaną w końcu wydane w Polsce koniecznie powinny się znaleźć w każdej bibliotece. Oba tytuły są przeznaczone dla dorosłych.

Pierwszy z nich to Are You My Mother? A Comic Drama Alison Bechdel (moje wydanie: London, Jonathan Cape, 2012).

W moim odczuciu Bechdel trzyma w nim poziom wydanego w Polsce Fun Home. Tragikomiksu rodzinnego. I prawdę mówiąc, nie mogę się doczekać, kiedy i ta pozycja ukaże się w naszym kraju. Ten komiks jest po prostu świetny. Powieści Bechdel należą do tych tytułów, które polecam każdemu, kto z (o)powieściami graficznymi nie miał dotąd styczności, a lubi czytać, szczególnie beletrystykę.

Drugi komiks, Jimmy Corrigan, the Smartest Kid on Earth, to pozycja legenda. Krążą słuchy tu i ówdzie, że od dawna już do jego wydania przymierza się :: kultura gniewu :: i naprawdę mam nadzieję, że w końcu tak się stanie.

Do zakupu komiksu Chrisa Ware’a przymierzałem się, odkąd trafił on do Kolekcji Komiksów w Poznaniu, gdzie zetknąłem się z nim po raz pierwszy. To jeden z tych komiksów, które poruszają na każdym poziomie odbioru. Absolutny klasyk i arcydzieło.

Próbki plansz można obejrzeć na przykład :: tutaj ::

Oba komiksy kupiłem w londyńskim :: orbitalcomics :: Chwilę w tym miejscu pobyłem (około 30-40 minut) i tym, co mnie bardzo zaskoczyło, był fakt, że wśród klientów przez ten cały czas dominowały osoby starsze, a nie, jak by się można spodziewać, młodzież. Sklep ma dużą powierzchnię, wyraźnie oddzielone są komiksy superbohaterskie i mangi od, umieszczonych w osobnym pomieszczeniu, albumów, które niektórzy nazywają powieściami graficznymi. Podobało mi się, że osobną przestrzeń przeznaczono także na galerię.

Również w Austrii udało mi się kupić trzy ciekawe pozycje.

Pierwszą nabyłem podczas tegorocznego święta literatury w Klagenfurcie, czyli corocznej fety wręczenia :: Nagrody im. Ingeborg Bachmann :: jednego z najważniejszych wyróżnień literackich w świecie niemieckojęzycznym. Na stoisku księgarskim wśród licznych powieści, w tym oczywiście nominowanych do nagrody, znalazł się także jeden (i tylko jeden) komiks – Dick Boss :: Nicolasa Mahlera ::

Właściwie trudno Dick Boss nazwać komiksem. To rodzaj zabawy literackiej. Mahler stworzył 16 plansz, po czym dwanaścioro autorów (trzy kobiety i dziewięciu mężczyzn, w tym sam Mahler) na ich bazie stworzyło swoje własne kryminalne historie. Inni autorzy to: Simon Froehling, Franz Adrian Wenzl, Tilman Rammstedt, Verena Rossbacher, Martin Amanhauser i Linda Stift, Andrea Gill, Dietmar Dath, Michael Stavaric, Clemens J. Setz, Jürgen Lagger oraz Hanno Millesi. To zabawna gra literacka i niewątpliwie gratka dla miłośników kreski Mahlera.

W Polsce ukazały się dotąd jego dwa komiksy, oba zresztą świetne – Pragnienie (2007, Ladida Books) oraz Samotność rajdowca (2010, kultura gniewu).

Drugi komiks w Austrii kupiłem w taniej książce w Villach. To cudowna i gorzka opowieść o przyjaźni, odtrąceniu, zapomnieniu, leczeniu ran, zapełnianiu pustki, a nade wszystko o godzeniu się z losem i wybaczeniu. Mowa o Robo und Hund. Wahre Freundschaft rostet nicht Sary Varon. O autorce nie miałem wcześniej zielonego pojęcia, dopiero po kupieniu jej komiksu znalazłem w internecie jej stronę :: chickenopolis ::

Robo i pies jest uroczą, ciepłą i smutną zarazem opowieścią, która niesie ze sobą nadzieję i pokazuje, że można nauczyć się wybaczać, choć czasem jest to bardzo trudne i bolesne.

[ ilustracja :: stąd :: ]

Jedyny kłopot, jaki mam z tym komiksem, to granica wieku, od jakiego powinno się go podsuwać dzieciom. Nie chodzi mi absolutnie o przemoc, której w tej komiksie nie ma. Problemem jest natomiast jego zrozumienie – mój ośmioletni syn nie załapał zakończenia. Dlatego jeśli będziecie go dawać dzieciom (a naprawdę warto), porozmawiajcie potem o nim z nimi. Mam nadzieję, że ktoś go wyda także i w Polsce. A ponieważ nowych wartościowych komiksów dla dzieci i młodzieży wciąż brakuje – ten z pewnością należy do tych, które tę lukę mogą pomóc zapełnić.

Wreszcie ostatni zakup, z zeszłego tygodnia – Luft und Liebe Huberta (scenariusz) i Marie Caillou (rysunki). Zdumiałem się, że Carlsen wypuścił serię komiksów specjalnie dla kobiet. Ukazały się dotąd :: trzy tytuły :: Miałem w ręku wszystkie i wydaje mi się, że ten, który wybrałem był zdecydowanie najlepszy, a jednocześnie najmniej stereotypowy (pozostałe dwa na pierwszy rzut oka wydały mi się komiksowym odpowiednikiem romansowej, lekkiej i przyjemnej, acz nie pozstawiającej w głowie wiele, literatury; choć mogę się mylić).

[ ten czarny pasek z prawej strony to gumka, która może służyć także jako zakładka ]

Kupiłem Luft und Liebe ze względu na rysunek, który od razu zwrócił moją uwagę (i przyznaję – kreska Caillou podoba mi się jeszcze bardziej po przeczytaniu i obejrzeniu całości, choć kojarzyć sie może z Jimmym Corriganem Ware’a), jak i tematykę, która w polskich i wydanych w Polsce komiksach nie była chyba dotąd podejmowana, mianowicie problematykę anoreksji. Opowieść Huberta i Caillou jest smutna i poruszająca. Mam nadzieję, że ktoś wyda ją także w Polsce. To jeden z lepszych albumów, jakie ostatnio miałem w rękach. Z kobiecymi wrażeniami (po niemiecku) po lekturze Luft und Liebe, a także przykładowymi planszami można zapoznać się :: tutaj ::

I na koniec cztery zdjęcia (przepraszam za jakość):

[ po zakupach ]

[ Robo und Hund ]

[ ponownie Robo und Hund ]

[ Luft und Liebe ]

Zakazane komiksy :: „Fun Home” i „Blankets”

Z okazji Tygodnia Zakazanych Książek chciałbym dziś przypomnieć historię, która działa się sześć lat temu nie gdzie indziej, ale w kraju przez wielu ludzi ze środowiska określanym jako komiksowy raj – gdzie panuje jakoby zupełnie inna kultura czytania, świadomości, odbioru społecznego (o)powieści graficznych. Do tego tematu zapewne kiedyś jeszcze powrócę.

Akcja tej smutnej (choć z dobrym zakończeniem) historii dzieje się w Marshall Public Library w stanie Missouri.

W październiku 2006 roku dwa komiksy, wybitne realizacje powieści graficznej, „Fun Home” Alison Bechdel oraz „Blankets” Craiga Thompsona zostały oskarżone o rozpowszechnianie pornografii. Zażądano wycofania ich ze zbiorów bibliotecznych, czemu usiłowała przeciwstawić się dyrektorka biblioteki, Amy Crump.

Crump, broniąc obu tytułów powoływała się zarówno na świetne recenzje, jak i zwracała uwagę, że takie postępowanie jest de facto cenzurą. 11 października rada biblioteki (the library’s board) zdecydowała się na stworzenie nowej polityki selekcji i wycofała oba komiksy ze zbiorów, dopóki nowe przepisy nie wejdą w życie.

Ostatecznie 14 marca 2007 rada (Board of Trustees) biblioteki głosowała za przywróceniem obu powieści graficznych na półki biblioteczne. Przez pół roku jednak dwie świetne realizacje komiksy miały status „pułkowników”.

Cała historia wraz z odnośnikami do poszczególnych dokumentów oraz artykułów prasowych została dokładnie opisana w świetnie zredagowanym artykule poświęconym „Fun Home” na angielskiej wikipedii. Można go przeczytać :: tutaj ::

[plansza z „Fun Home” zapożyczona z recenzji Macieja Gierszewskiego]

Oba tytuły zostały wydane również w Polsce przez wydawnictwo timof i cisi wspólnicy (komiks Bechdel wydano przy współpracy z nieistniejącą już oficyną abiekt.pl).

Zarówno „Fun Home. Tragikomiks rodzinny” jak i „Blankets. Pod śnieżną kołderką” doczekały się licznych, bardzo dobrych recenzji, również w prasie ogólnopolskiej i na portalach nie tylko ściśle komiksowych, ale poruszających problemy szeroko pojetej kultury. Pisano o nich również na wielu blogach.

Historie opowiedziane przez Alison Bechdel i Craiga Thompsona są wybitnymi przykładami bardzo powaznych problemów ujętych w ramy medium komiksowego. Prędzej czy później oba tytuły pojawią się z pewnością w cyklu :: rekomendacje ::

[kadr z komiksu „Blankets. Pod śnieżną kołderką” zapożyczony z recenzji Konrada Hildebranda]

W całej tej historii najciekawsze było dla mnie to, iż ofiarą durnej cenzury padły komiksy wybitne, poruszające bardzo ważne problemy. Komiksy, którym można zarzucić niewiele, a już na pewno nie to, że szerzą pornografię.

Ciekawy jest również fakt, że miało to miejsce zaledwie sześć lat temu, w pierwszej dekadzie XXI wieku, w kraju, który u nas postrzegany jest czasem jako Mekka miłośników komiksu.