No i już po 24. Międzynarodowym Festiwalu Komiksu i Gier

Jako że w tym roku udało mi się dotrzeć na Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier, zatem kilka słów o zakończonej w niedzielę wieczorem imprezie.

festiwal-komiksu-i-gier-2013-small-489x325:: stąd ::

Do Łodzi wybrałem się z ekipą Centrali. Dojechaliśmy późnym wieczorem w piątek, zatem nie udało mi się dotrzeć na żaden z wernisaży (doszły mnie słuchy, że jedna z wystaw była już zamknięta 40 minut po wernisażu). Z wystaw widziałem niewiele – tyle, ile było w Atlas Arenie. Podobała mi się ekspozycja Spirou – prawdziwi bohaterowie. Żałuję bardzo, że nie udało mi się zobaczyć, zamkniętego (podobno) na czas festiwalu (bo cała ekipa była w Atlas Arenie) Centrum Komiksu. Żałuję, bo cały czas zwlekałem z napisaniem notki o powołaniu do życia tej instytucji właśnie z powodu pragnienia ujrzenia tego miejsca na własne oczy. Wszystko jednak wskazuje na to, że w tym roku nie będzie mi to dane. A powstanie tej placówki, obok nominacji komiksu Macieja Sieńczyka do Nagrody Nike, uważam za najważniejsze wydarzenie komiksowe 2013 roku.

Ale po kolei. Miejsce – dla wtajemniczonych oczywista zmiana. Dla niewtajemniczonych – dotychczasowe edycje MFKiG odbywały się w Łódzkim Domu Kultury, natomiast w tym – w Atlas Arenie. Mogę pisać tylko i wyłącznie o swoich wrażeniach, a te są takie – wstęp był wolny, co zaowocowało podobno zwiększoną ilością odwiedzających (to można poczytać na korzyść). Zadowoleni chyba są też wydawcy i osoby, które były zainteresowane grami (ale o tym trudno mi mówić, bo na tę część festiwalu trafiałem przypadkiem i tylko rzucałem okiem, co się dzieje; nawiasem mówiąc, fascynujący i niemal kompletnie mi nieznany świat). Dla odwiedzających przejścia chwilami były zbyt wąskie i robiły się zatory. Nie sądzę jednak, by to był uciążliwy problem. Poważniejszym niedociągnięciem (w moim odczuciu) jest kwestia wyżywienia. Tu zdecydowanie wygrywa miejscówka w ŁDK, gdzie był bufet z ciepłymi posiłkami, kawą, herbatą, drożdżówkami itd. – po przystępnych cenach. W Atlas Arenie wybór był niezbyt duży (fast foody podobno niedobre), a kawa w papierowym kubku albo snickers za siedem złotych to zdecydowana przesada, tym bardziej, że wszyscy bardzo liczą pieniądze na takich imprezach. Podobały mi się miejsca, gdzie odbywały się spotkania, z wyjatkiem sali A. Ilekroć tam trafiałem, za każdym razem był problem z hałasem dobiegającym z głównej płyty areny. Podczas spotkania z Belgijskim Centrum Komiksu z Brukseli – pod koniec – zaczął się pokaz cosplay i muzyka zagłuszyła kompletnie prelegentów.

Ze spotkań jestem bardzo zadowolony (przynajmniej tych, na których byłem). Po raz drugi miałem okazję słuchać Tomasza Samojlika, autora komiksów dla dzieci o ryjówce – i po raz kolejny przekonuję się, że po prostu uwielbiam tego człowieka. Nie dość, że tworzy naprawdę świetne komiksy, to jest jeszcze kapitalnym gawędziarzem i po prostu bije od niego dobra energia. Szalenie ciekawe było spotkanie o ComcsRage, projekcie sprzedaży komiksów online oraz promocji polskich twórców poza granicami Polski (wszystkie dostępne komiksy zostały również przetłumaczony na angielski). Ciekawe było spotkanie dotyczące nowej książki i TM-Semic.

Nie jestem łowcą autografów (czy raczej rysografów), zatem o tej części festiwalu wypowiadać się nie mogę.

Towarzysko i zawodowo – jestem bardzo zadowolony. Spotkałem kilka dawno niewidzianych osób, pogadałem, nawiązałem kilka nowych kontaktów, co jest, jak zawsze, bezcenne. Wpadło też do głowy kilka pomysłów. Mam nadzieję, że przynajmniej niektóre z nich jakoś zaowocują w przyszłości.

Wielkie podziękowania dla wszystkich, którzy przekazali egzemplarze dla Kolekcji Komiksów w Bibliotece Uniwersyteckiej w Poznaniu. Przywiozłem dwa kartony premier i zaległości. Wszystkich tu pewnie nie wymienię, ale wielkie podziękowania dla Centrali, Hanami, Taurus Media, ATY, timofa, organizatorów MFKiG (dostałem pakiet z dwóch lat, w tym City Stories), a także twórców niektórych zinów oraz Magdy Lachman za przekazanie antologii komiksów tuwimowskich.

Nie podobała mi się gala. Nie podobała mi się w tym znaczeniu, że miałem w pamięci gale z zeszłych lat, które za kazdym razem robiły na mnie wrażenie, czuć było atmosferę, której podczas wręczania nagród w tym roku – brakowało. Może to wina sceny, która okolona była krzeslami z trzech stron, może wina prowadzącego (taki styl do mnie nie przemawia), może to, że obok, w żaden sposób nie zasłonięci, udzielali się jeszcze fani gier. W każdym razie punkt, który co roku był mocny, tym razem okazał się dość nijaki.

Serdecznie gratuluję wszystkim nagrodzonym. Jest jednak jedna rzecz, która mi (i nie tylko mi) nie daje spokoju. Jeśli nagroda za najlepszy album roku ma się liczyć (nie tylko w środowisku) nie może być chyba wynikiem plebiscytu. Może jednak pozostawic takie głosowanie, jak w tym roku, jako nagrodę publiczności, natomiast najważniejszą nagrodę powinno przyznawać jury złożone z osób znających się na rzeczy. Takie jest moje odczucie. Nike i inne liczące się nagrody nie byłaby tym, czym jest, gdyby opierała się na decyzji czytelników (z całym szacunkiem dla czytelników).

I wreszcie na koniec bibliotekarsko – szkoda, że nie było żadnego akcentu bibliotecznego podczas festiwalu. To raz. Dwa, żaden bibliotekarz się nie ujawnił (choć troje spotkałem). Jeśli ktoś z bibliotekarskiej braci był, jestem bardzo ciekaw Waszych wrażeń. Naprawdę warto odwiedzać festiwale, bo wiele tytułów jest po szalenie atrakcyjnych cenach. No i zawsze można nawiązać kontakty, zobaczyć, co się w Polsce wydaje, poznać nowych ludzi. To właśnie w takich miejscach, podczas takich wydarzeń, tworzy się wiele kapitalnych pomysłów. Również bibliotecznych.

Z rzeczy, które bardzo mnie osobiście ucieszyły – pierwszego dnia zeszły wszystkie zabrane przez Centralę egzemplarze Tajemnic Poznania oraz najnowszego numeru Zeszytów Komiksowych poświęconych komiksowi polskiemu w latach dziewięćdziesiątych i dyskusji wokół książki Jerzego Szyłaka „Komiks w szponach miernoty”. Współwydawcą obu tych tytułów jest Biblioteka Uniwersytecka w Poznaniu.

A o komiksach, które kupiłem sam dla siebie, może niebawem wspomnę.

Advertisements

4 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s