List od Wojciecha Jamy

Po moim :: wpisie o „Wyjściu z getta” :: Sebastiana Frąckiewicza, napisał do mnie Wojciech Jama,  kolekcjoner komiksów z Rzeszowa. Wojciech znany jest także jako organizator i współorganizator licznych wystaw. Stworzył kolekcję „Muzeum Dobranocek PRL-u” i był pomysłodawcą i współtwórcą :: Muzeum Dobranocek :: w Rzeszowie. Wraz z synem Tomaszem stworzył także narzędzie, które już niedługo może się okazać bezcenną pomocą dla bibliotekarzy katalogujących komiksy – :: KomiksBaza.pl :: –  bazę komiksów wydanych w Polsce.

Za jego zgodą publikuję fragmenty naszej korespondencji.

***

[Wojciech Jama:]

Przeczytałem Twój interesujący wpis na blogu z recenzją książki “Wyjścia z getta” Sebastiana Frąckiewicza. Dobra książka i świetna recenzja z którą generalnie się zgadzam. Mam jedynie uwagi do kilku punktów, po części może to wynikać z niezrozumienia co autor chciał powiedzieć, gdyż napisałeś to nie do końca jasno:

Badacze najczęściej muszą polegać na własnych zbiorach […] Obecność komiksu w bibliotekach naukowych, mających prawo do egzemplarza obowiązkowego, to obecność komiksu w historii kultury.

Nie zgodzę się, gdyż sam będąc kolekcjonerem historii obrazkowych (w tym oczywiście komiksu) wielokrotnie udostępniałem swoje zbiory bądź też udzielałem pomocy w dotarciu do nich o ile sam czegoś nie posiadałem, mediom, ludziom piszącym prace na temat komiksu, bądź tworzącym wystawy. Dzięki takiej współpracy powstała praca magisterska Mariusza Machety (Akademia Pedagogiczna w Krakowie) „Zapomniana twórczość Mariana Walentynowicza” – 2002 r., w 2010 roku udzielałem dostępu do zbiorów i wszelkiej pomocy Marcinowi Krzanickiemu przy organizacji jego wystawy :: Komiks w PRL w komiksie :: a śladem po wystawie jest ciekawe wydawnictwo :: Komiks w PRL, PRL w komiksie ::

Nie jestem kolekcjonerem egoistą i chętnie udzielam dostępu do zbiorów o ile ktoś jest zainteresowany tematem. To, że komiks jest obecny jedynie incydentalnie w niektórych bibliotekach, wynika z naszej pokręconej historii. Mam tego pełną świadomość i na miarę swoich skromnych możliwości staram się coś zrobić aby ten smutny stan rzeczy zmienić. Stąd w miarę często goszczę na spotkaniach w rzeszowskich i pod rzeszowskich bibliotekach jak w :: Gminnej Bibliotece Publicznej w Trzcianie ::

Po pierwsze, zabrakło mi rozmowy z kimś z kolekcji komiksowych(…)
Chodziło o kolekcjonerów komiksu, czy też zbiory komiksowe bibliotek? […] Dodam iż od pewnego czasu promuję i staram się nagłośnić medialnie pomysł utworzenia w Polsce :: Muzeum Komiksu :: O tym, że nie jest to „księżycowa” inicjatywa niech świadczy moja poprzednia już zrealizowana, czyli Muzeum Dobranocek.

To jest mój pomysł na przywrócenie Sztuce Komiksu należnego miejsca i jej popularyzację poprzez pokazanie jej bogactwa. […]

***

[Moja odpowiedź:]

[…] W moim wpisie nie poruszałem w ogóle wątków odnoszących się do prywatnych kolekcjonerów.

To rzeczywiście może być mylące – dla bibliotekarza jest oczywiste, że gdy pisze w kontekście spraw bibliotecznych – słowo kolekcja oznacza wówczas „wydzielony księgozbiór” – jak kolekcje komiksowe w bibliotekach w Gdańsku, Poznaniu czy Krakowie, albo kolekcja zawierająca książki z księgozbioru braci Grimm w Berlinie, czy wreszcie słynna „Berlinka” w Bibliotece Jagiellońskiej.
Gdybym pisał o kolekcjonerach, wówczas dodałbym słowo „prywatna kolekcja”. Cieszę się, że zwracasz na to uwagę – w przyszłości postaram się zawsze precyzować, czy chodzi o kolekcję prywatną czy o kolekcję w bibliotece.
Co do wszystkich Twoich inicjatyw i pomocy prywatnych kolekcjonerów w pisaniu prac naukowych – jak najbardziej popieram. Pomoc kolekcjonerów, którzy posiadają często wybitną wiedzę faktograficzną – jest nieoceniona. Natomiast nie powinno być tak, że prywatne kolekcje zastępują to, co powinno się znajdować w bibliotekach. Nie każdy zna osoby ze środowiska komiksowego, nie każdemu się uda do nich trafić, nie każdy też znajdzie w sobie tyle śmiałości, by do prywatnej osoby napisać. Co nie zmienia faktu, że taka pomoc z Twojej czy kogokolwiek strony – jest niezwykle cenna. Jestem jak najbardziej za.
[…] patrzę na to wszystko z perspektywy osoby, która pracuje w starych drukach. Trochę wiem o tym, co działo się z różnymi kolekcjami w ciągu wieków.
W przypadku kolekcji prywatnych – zazwyczaj zostają rozproszone po śmierci zbieracza. Dzieci rzadko podzielają pasje rodziców – wówczas albo rozdają to, co udało się przez lata uzbierać, albo zanoszą do muzeum albo – w przypadku książek – do biblioteki. A instytucje nie zawsze są zainteresowane przejęciem kolekcji – albo nie są na to przygotowane. W najgorszym przypadku – zbiory trafiają na śmietnik.
[…] Natomiast całkowicie się zgadzam – brakuje również rozmowy z kolekcjonerem prywatnym.

Bo rozmowa z Krzysztofem Masiewiczem porusza inne problemy – jednak ze świata sztuki. […]
Tę inicjatywę [utworzenia Muzeum Komiksu] bardzo popieram. Miałem nadzieję, że wyjdzie coś z tego, o czym była mowa w 2010 roku podczas MFKiG – gdy „Łódź” zdobyła licencję z Belgii. Ale zdaje się, że sprawa utknęła. Coś gdzieś ostatnio czytałem, że Bogdan Ruksztełło-Kowalewski z Gdańska też :: planuje stworzenie takiego muzeum :: W każdym razie – jestem jak najbardziej za. […]
***
[Odpowiedź Wojciecha Jamy:]
nie powinno być tak, że prywatne kolekcje zastępują to, co powinno się znajdować w bibliotekach
Trudno się z tym nie zgodzić. Ale… na razie poza incydentalnymi przypadkami o których wspomniałeś za którymi stoją przede wszystkim pasjonaci, miłośnicy sztuki komiksu jest jedno wielkie NIC. Jeżeli zabraknie takiego pozytywnie zakręconego na punkcie komiksu to mam nieodparte wrażenie że sprawy wrócą do smutnej „normy”. I to w prywatnych kolekcjach znajduje się materiał do pisania historii polskiego komiksu i jego okolic. I jest to FAKT, za który Państwo powinno się wstydzić. Jesteśmy zapóźnieni cywilizacyjnie i niewiele robimy aby to zmienić. […] Jeżeli na hasło „komiks” zdawałoby się wykształceni ludzie (bibliotekarze) reagują komentarzem „fajna rzecz dla dzieci” to…
rozmowa z Krzysztofem Masiewiczem porusza inne problemy – jednak ze świata sztuki

Mam wrażenie że ta jedna rozmowa, pokazuje jedynie pewien fragment zagadnienia „kolekcjonerstwo”. To jest rozmowa z człowiekiem który uprawia, promuje kolekcjonerstwo inwestycyjne. Ja nie traktuję kupna oryginalnych plansz jako zakupu inwestycyjnego. Do komiksów, gadżetów, oryginałów w moich zbiorach mam stosunek bardzo osobisty, emocjonalny. Są wśród nich plansze zakupione, ale również otrzymane w darze od autora. One mają dla mnie inny wymiar niż wyłącznie materialny.

Nieobca jest mi też myśl:

„przypadku kolekcji prywatnych – zazwyczaj zostaną rozproszone po śmierci zbieracza”

I to też jest pewien impuls abym już teraz myślał o losach swoich zbiorów, jest to jeden z powodów dla których ruszyłem ten temat. Raz już mi się udało zagospodarować część zbiorów i powstało samorządowe Muzeum Dobranocek w Rzeszowie. Próbuję kolejny raz, tym razem z komiksem. […]

***
Film, na którym można zobaczyć Wojciecha Jamę wśród jego zbiorów, a także skromny ich wycinek, można obejrzeć :: tutaj ::

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s